Nowy rok szkolny rozpocznie w Bydgoszczy 58 959 uczniów czyli ponad pół tysiąca więcej niż w minionym roku. Mimo wzrostu liczebności, kadra nauczycielska będzie szczuplejsza. Z pracą, spośród zatrudnionych na pełnym etacie 4363 nauczycieli, pożegna się 70 osób, ale łącznie etatów będzie mniej o ponad trzysta. Skąd taka zmiana proporcji?

– To normalny proces, część nauczycieli odchodzi na emerytury, część idzie na urlopy zdrowotne, a częściowo redukcje wynikają z likwidacji oddziałów. W ciągu roku szkolnego liczby staną się nieaktualne, bo dopiero wtedy będziemy znali ilość uczniów, których obejmie nauczanie indywidualne. Pamiętajmy też, że nauczyciele pracują na różnego rodzaju umowach: etatowych o pracę, na zastępstwo, część etatu itp. – mówi Magdalena Buschmann z Wydziału Edukacji bydgoskiego Urzędu Miasta.

Nauczyciele twierdzą, że na skutek zmian w prawie ich fach staje się coraz mniej stabilny. – Dzisiaj zawód nauczyciela zbliża się do wolnego zawodu. Bardzo często nauczyciele pracują nie w jednej, a w kilku szkołach, by łącznie osiągnąć liczbę godzin wymaganą na pełen etat. Przykładowo: jedna pani ma lekcje na Kapuściskach, potem szybko jedzie do Sicienka do drugiej szkoły, żeby błyskawicznie wrócić na Kapuściska i przeprowadzić kolejną lekcję. A wypełnienie etatu to dla nauczyciela nie tylko kwestia zarobków, ale również, co bardzo ważne, wymóg niezbędny dla awansu zawodowego. Łączne zatrudnienie poniżej połowy etatu pozbawia go tej szansy – tłumaczy Małgorzata Gromska, wiceprzewodnicząca Komisji Międzyzakładowej Pracowników Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność. I dodaje: – Najgorsza jest niepewność. Do dziś jeszcze nie wszyscy wiedzą, czy i gdzie będą pracowali po wakacjach. Dyrektorzy szkół planują zatrudnienie na podstawie zgłoszeń uczniów. Ale coraz częściej zdarza się, że we wrześniu czeka się na uczniów, którzy nie przychodzą. Rodzice przenieśli je do innej szkoły, a nie uznali za właściwe poinformować o tym dyrektora – twierdzi Gromska.

NSZZ Solidarność z poważnymi obawami przyjmuje kolejne propozycje zmian legislacyjnych w ustawach regulujących funkcjonowanie oświaty. – Robimy, co możemy, by chronić prawa nauczycieli i wpływać na kształt ustaw, ale nie zawsze to się udaje – mówi z ubolewaniem Małgorzata Gromska.