Big Beat Jazz Club w Bydgoszczy to pomysł jak wracać do wspomnień, jak również z nimi? polemizować, w tematach pozornie oczywistych. Minęło przecież ponad 50 lat, a my nadal nie wiemy, czy jesteśmy z obozu Beatlesów, a może jednak Stonesów??? Czy nosząc buty beatlesówki można było bez problemu tolerować Satisfaction? Jeśli jednak spacerowaliśmy w rollingstonkach (to te z metalową klamrą), to słuchanie Love Me Do, Girl, Michelle to był obciach???
Chcąc to wszystko definitywnie rozstrzygnąć spotkaliśmy się 14 kwietnia 2015 roku w ElJazzie. To dopiero nasz drugi wieczór, a my już chcemy dojść do pełnej rock`n`rollowej prawdy. Muzyczny mecz Beatlesi kontra Rolling Stonesi miał to wszystko ostatecznie rozstrzygnąć!
Księżyc a sprawa Kongresowej
Na wstępie wtorkowego spotkania, ustaliliśmy, że lądowanie człowieka na Księżycu w lipcu 1969 roku, to nadal sprawa nie do końca potwierdzona. Dokładnie odwrotnie się ma z lądowaniem Stonesów 13 kwietnia 1967 roku w Warszawie, bowiem tutaj mamy świadka tego zdarzenia i to jeszcze obecnego na sali! Andrzej Sieradzki z przebogatym rock`n`rollowym życiorysem, który od paru tygodni publicznie odkrywamy ? potwierdził, że Brian, Mick, Bill, Keith i Charlie wystąpili w Kongresowej, a za bilet zapłacił całe 90 złotych.
Wcale jednak nie było łatwo ani kupić tę wejściówkę marzeń, a potem z niej skorzystać. Chętnych było tak wielu, że nawet mając bilet w ręku można było utracić go w tłumie. Warto było jednak zaryzykować zdrowiem, dostać milicyjną pałką po grzbiecie, aby wejść na ten koncert życia. Przecież on nie tylko gwarantował superprzeżycia, ale również… wejście do historii! Żyjący nadal uczestnicy warszawskiego koncertu, to przecież dzisiaj wielce elitarny klub, a jeszcze więcej jest oczywiście tych, którzy jedynie twierdzą, że tam byli.
Tuż po relacji Andrzeja Sieradzkiego nastąpiła pierwsza odsłona muzycznego pojedynku. Stonesi rzucają do walki wszystko co najlepsze z kultowym Satisfaction na czele, a potem Last Time, Get Off My Cloud, Play With Fire i Congratulations.
Eryk, Kuba i przyjaciele
Kiedy 7 kwietnia 2015 roku kończył się nasz premierowy Big Beat Jazz Clubowy wieczór, Eryk Klein (kiedyś lider kultowych bydgoskich grup z lat 60. i przełomu 70. Płonący Krzew Dzikiej Róży oraz Magic) wciągnął mnie w fascynującą dyskusję o muzyce Beatlesów, którą obaj kochamy bardzo. Eryk nie tylko przypomniał swoje nadal aktualne fascynacje muzyką wielkiej czwórki, ale utwór po utworze tworzyliśmy w tej rozmowie listę tych naszych naj, naj. Dyskusja mogłaby trwać bez końca, ale jakże nie wyrażać zachwytu nad takimi arcydziełami jak Babys In Black,Tell Me Why, I`ll Cry Instead, cudowne Yes It Is czy kojarzone z pierwszym filmem Beatlesów I Should Have Known Better?
Eryka Kleina i jego muzycznego kolegi Jakuba Pacanowskiego na naszym ostatnim spotkaniu nie było, ale właśnie im zadedykowaliśmy tych pięć Beatlesowskich utworów. Czy ktoś może pamięta jak Eryk z Kubą grywali w połowie lat 60.? Bywały takie momenty, kiedy szukając idealnego miejsca pod względem akustyki stawali z gitarami pod mostem Bernardyńskim w Bydgoszczy i tam koncertowali, wzbudzając zachwyt przechodniów!
A mecz trwał?
Beatlesi wspomagani wspomnieniami Eryka Kleina zrobili olbrzymie wrażenie na jurorach, czyli nas zebranych tego wieczoru w ElJazzie, więc The Rolling Stones nie mogli pozostać dłużni. Muzyka i obrazki na ekranie dały ponowną szansę na zwycięstwo grupie Micka i przyjaciół. Jeśli dodać, że zagrali tak wielkie utwory jak Ruby Tuesday, Yesterdays Papers, As Tears Go By, 19 Nervous Breakdown czy Jumping Jack Flash, oznaczało to, że poczuli oddech konkurentów z Liverpoolu na plecach.
.
Z małą pomocą Żuków…
Czwórka z Liverpoolu wcale niepewna swojej wygranej, zwróciła się o pomoc do bydgoskich Żuków, której to udzielił obecny na meczu Mirosław Balbuza, menedżer naszych lokalnych Beatlesów. Zanim wysłuchaliśmy kolejnych muzycznych argumentów Lennona, McCartneya i przyjaciół, Pan Mirosław przypomniał pradzieje swoich podopiecznych z lat 1981 ? 1986, jakże mocno związane z muzyką Johna, Paula, George`a i Ringo.
Jurek Wołoszczak jeden z beatlefanów obecnych na naszej imprezie pochwalił się historyczną rejestracją koncertu Żuków z 1982 roku z ?Oriona? na Błoniu, a piszący te słowa nagrywał ich koncert parę dni później w bydgoskim Kinoteatrze przy ulicy Dwernickiego. Mirosław Balbuza słuchany z zaciekawieniem, opowiedział również o fascynacji Żuków muzyką Czerwonych Gitar, a szczególnie Krzysztofa Klenczona. Wielce obiecujące są tegoroczne plany koncertowe, związane właśnie z beatlesowskimi okrągłymi rocznicami.
From Me To You, This Boy, Yesterday, A Hard Day`s Night i Cry Baby Cry przypomniały nam z ekranu i głośników, że muzyczna batalia Beatlesi – Stonesi trwa nadal i wcale nikt nie może powiedzieć, że już wygrał!
.
Andrzejów dwóch?
Kiedy poprosiłem na estradę Andrzeja Tasarka, basistę legendarnych bydgoskich NIETOPERZY, to niemal wraz z nim dołączył ponownie Andrzej Sieradzki. Muzyczni przyjaciele opowiedzieli nam o Nietoperzach sięgających po repertuar beatlesowski w 1964 i 1965 roku. Dowiedzieliśmy się o wyjeździe do Tczewa na muzyczny turniej w grudniu 1964 roku. Andrzej Tasarek zwrócił się z prośbą o pomoc w odnalezieniu jakichkolwiek śladów muzycznych nagrań grupy NIETOPERZE, które niestety zostały brutalnie zlikwidowane w Rozgłośni Pomorskiej na początku lat 80. No tak Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego to nie była grupa zatroskana dziedzictwem kulturowym, a już na pewno nie tym bigbeatowym?
Również muzyka Rolling Stonesów była inspiracją dla Jędrka Prusaka, Andrzeja Tasarka, Zbyszka Bardadyna, Macieja Dyakowskiego, ponieważ wtedy czerpało się całymi garściami ze wspaniałych wzorców, a muzyka podobnie jak dzisiaj dzieliła się tylko na dobrą i złą. Takie nagrania Rolling Stonesów jak Good Times Bad Times, Lady Jane, If You Need Me,
na pewno oddziaływały przed laty na Andrzeja Tasarka kolegów z grupy Nietoperze.
Wielki finał batalii
Kiedy po dwóch godzinach zmagań obydwie grupy były już mocno rozgrzane rywalizacją, Beatlesi, ale i Stones, czarowali sędziów muzycznego meczu tym, co najlepsze z ich dorobku. Wielka liverpoolska czwórka sięgnęła po Love Me Do, Oh Darling czy Mr Moonlight, a z kolei Mick Jagger i przyjaciele zaserwowali takie kompozycje jak Little Red Rooster, Honky Tonk Women.
Adwokaci obu stron Jurek Wołoszczak w imieniu fanów Beatlesów i Andrzej Sieradzki jako obrońca z urzędu (z mocno rozdartym sercem!) wystąpił w imieniu fanów Stonesów. Publiczność zażądała dogrywki, w ramach której Stonesi zagrali i zaśpiewali Have You Seen Your Mother Baby Standing In The Shadow, a Beatlesi odpowiedzieli urokliwym utworem I`ll Get You, będącym kwintesencją ich młodzieńczego merseybeatowego okresu.
Piszący te słowa poprosił o sprawdzenia poparcia dla obu stron i oklaski okazały się równie intensywne. A więc wielki zasłużony remis w pojedynku gigantów, herosów naszej młodości!!!
Już za tydzień, 21 kwietnia 2015 roku spotykamy się ponownie, aby wspólnie uczcić dokładną rocznicę wizyty legendarnych Artwoodsów w hali bydgoskiej Astorii 21 kwietnia 1966 roku. Również posłuchamy muzyki Billy J. Kramera i zespołu DAKOTAS!
Zapraszamy do zdjęcia na tle oryginalnego historycznego plakatu z tego tournée w 1966 roku.
Wspominamy i bawimy się dalej!!! Baw się razem z nami!
Zbigniew Michalski