To był drugi Bydgoski Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych. W sobotnie południe do kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusai na plac przy pl. Piastowskim przyszło, a potem w marszu wzięło udział blisko pół tysiąca bydgoszczan. Manifestacja zgromadziła głównie młodych ludzi, którzy coraz lepiej poznają prawdziwą historię Polski i coraz donośniej domagają się, by historia bez zakłamania odkryta została publicznie, głównie w szkole. Starsi, którzy przyszli, a których przeżycia sprzed 60 laty okryte były zasłoną milczenia, na czas manifestacji stali się na nowo młodzi, nie tylko sercem.

Uroczystości rozpoczęły się od Mszy św. celebrowanej przez ks. prałata Romana Kneblewskiego według starej, przedsoborowej trydenckiej liturgii. – Historia nasza jest tak zakłamana, jak tylko cokolwiek zakłamane być może. Pokutują fałszywe stereotypy, o I Rzeczypospolitej, która była wspaniałym państwem, podziwianym – dzisiaj każą nam się tego wstydzić. Pokutuje stereotyp, który w krzywym zwierciadle przedstawia naszą wolność, która w poczuciu odpowiedzialności była naprawdę złota. Cała nasza historia jest zakłamana i dzieje naszych wspaniałych bohaterów są zakłamane, jak choćby rotmistrza Pileckiego, największego bohatera II wojny światowej, jak Danusi Siedzikówny, legendarnej łączniczki “Inki”, jak generała Augusta Emila Fieldorfa “Nila” i wielu innych. Tych troje wymieniam jako szczególnie reprezentatywnych. I kaci nazwali naszych bohaterów bandytami, a bandytom postawili pomniki – powiedział w homilii ks. Kneblewski.

Po Mszy św. z placu Piastowskiego wyruszył blisko półtysięczny pochód. Zanim do tego doszło przewodniczący zgromadzenia Piotr Najzer, prezes okręgu Kongresu Nowej Prawicy, w związku z prawnymi rygorami po nowelizacji ustawy o zgromadzeniach, w wyniku których organizatorów manifestacji obciążą się zaostrzoną odpowiedzialnością, ogłosił, że manifestacja ma charakter pokojowy, mający na celu uczczenie polskich bohaterów i przestrzegł zebranych przed prowokacjami.

Pochód ruszył wznosząc gromko hasła: “Cześć i chwała bohaterom”, “Bóg, honor i ojczyzna”, “W naszej pamięci, Żołnierze Wyklęci”, “To oni wygrali, nie Hiter, nie Stalin”, “Narodowe Siły Zbrojne”. Dla nielicznych przechodniów i właścicieli sklepów była to swoista lekcja historii. O tym, że o historycznych wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu laty, jak i o teraźniejszości, manifestanci mieli wyrobioną opinię świadczyło powtarzające się hasło: “Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę” i to, które pojawiło się, gdy pochód przechodził przez plac Wolności: “Wyborcza szmatą, co wy na to?”.

Manifestanci przeszli ulicami Śniadeckich, Gdańską, przez plac Teatralny i kładkę przy operze, dostali się na Wyspę Młyńską, skąd dalej ulicami Mennicą, Ku Młynom i Niedźwiedzia dotarli na Stary Rynek pod pomnik Walki i Męczeństwa.

- Minęło tyle lat, a prawda wychodzi z grobów – powiedział Krystian Frelichowski z Bydgoskiego Klubu Gazety Polskiej. – Wiadomo już, gdzie leży rotmistrz Pilecki. Myślę, że ważniejsze jest teraz byśmy nie tylko pamiętali o Żołnierzach Wyklętych, ale żebyśmy kontynuowali walkę o w pełni niepodległą Polskę. Ta suwerenność ginie dzisiaj każdego dnia, zabierana jest nam. Kolejne decyzje rządowe oddają nas w ręce obcych. Dlatego, jeśli chcemy rzeczywiście oddać hołd tym wszystkim bohaterskim żołnierzom – to musimy bronić ojczyzny. Dzisiaj nie musimy robić tego z karabinem w ręku, ale musimy wychodzić na ulice, musimy protestować – stwierdził.

- Nie w każdym mieście w Polsce tylu się Polaków zbierze pod takimi pięknymi sztandarami i nie w każdym mieście w Polsce może taki pochód wyjść z najlepszego punktu wyjścia, jakim jest świątynia katolicka, w której tradycja ma się dobrze. To jest najlepszy punkt wyjścia, najlepszy punkt oparcia. I jeśli o ten punkt się coś oprze to może i da się Ziemię ruszyć z posad świata – powiedział Grzegorz Braun, znany, szykanowany przez władze polski reżyser, którego filmy dostępne są w obecnym drugim obiegu, autor m.in. filmu “Plusy dodatnie, plusy ujemne”. – Prawda o żołnierzach wiernych do ostatka Rzeczypospolitej – ta prawda woła do nas z ziemi, woła krew naszych rodaków do Pana Boga, do Stwórcy i On nie pozwala tej krwi, żeby przyschła zanim prawda zostanie wypowiedziana. To piękna rzecz, że możemy być tego świadkami. I chociaż trwało to dziesiątki lat, ale sprawiedliwości staje się zadość. Tamta prawda jeszcze nie jest cała opisana, a już nowa góra kłamstwa jest usypywana – nowa góra kłamstwa na nowych zbrodniach – zamach smoleński. Przez dziesiątki lat, każdy kto pamiętał o Katyniu, ten uchodził w “cywilizowanym świecie” za oszołoma. Ale Polacy wiedzieli. I teraz Polacy wiedzą. I niech się Polacy nie martwią, niech się nie przejmują, że uchodzą za moherowych oszołomów, wariatów. To może trochę potrwa. Może jeszcze potrwa parę lat – tego nie wiemy. Historia przyspieszyła. W Rzymie teraz ważą się losy świata. Módlmy się o to, żeby Pan Bóg nie przymnożył jeszcze jakiś nowych sensacji, które by nam zmroziły krew w żyłach. Wiemy, że ten film skończy się dobrze. Ten scenariusz ma happy end – zostało to napisane 2000 lat temu – oznajmił Braun.

- Niedaleko stąd jest Sąd Wojewódzki. W tym sądzie w latach 50. zapadło ponad 100 wyroków śmierci, z których część wykonano – powiedział bydgoski radny Stefan Pastuszewski. – Bydgoszcz jest miejscem szczególnie naznaczonym walką z krwawym reżimem komunistycznym. Pamięć jest bardzo ważna. Przyszłość jest najważniejsza. Ale fundamentem jest przeszłość. Obecnie coraz bardziej jesteśmy zniewoleni “miękką niewolą”, prawie niewidoczną – przez obcy kapitał, przez obce rynki. Szerzy się demoralizacja, która nas zniewala. Szerzy się homoseksualizm, propaguje się różne wynaturzenia. Musimy się temu przeciwstawić. Bo to jest przeciw naszej suwerenności – orzekł.

- Wśród tych, których nie kochali władcy panujący w naszej ojczyźnie, nie z miłości, ale narzuceni, byli i duchowni – powiedział brat Hieronim Majka ze Zgromadzenia Ducha Świętego. – Jestem przedstawicielem zgromadzenia, które wprawdzie pracuje dla Królestwa Bożego, szczególnej ojczyzny, ale poniosło też wielką ofiarę. Po wojnie w latach 50. zaaresztowano wszystkich ojców tego zgromadzenia za to, że są wrogami narodu, zdrajcami i rzekomymi szpiegami. Ich chciano też zniszczyć, jak niszczy się też ciągle tych, którzy mają w sercu hasło “Bóg, honor i ojczyzna” – stwierdził brat Majka.

- Żołnierze Wyklęci nie wzięli się znikąd. Żołnierze Wyklęci to ta tradycja polska, która kazała powstańcom w różnych czasach wychodzić do walki – można powiedzieć – pozornie beznadziejnej. Ale jak beznadziejnej to nikt nie wiedział. A po latach okazywało się, że to oni mieli rację – powiedział Maciej Różycki z Solidarnych 2010. – Otto von Bismarck na łożu śmierci uznał za największą porażkę swojego życia to, że nie udało mu się zgermanizować Polaków. Powiedział on, że Polacy mają gen konspiracji we krwi. Dodam, że nie da się nas zniszczyć, bo mamy niepodległość we krwi. Tak jak prawdy doczekali Żołnierze Wyklęci, tak prawdy doczeka się Smoleńsk – oznajmił.

- Mamy tylko siebie – powiedział Tomasz Zagrabski z Narodowej Bydgoszczy, jeden z organizatorów dzisiejszego zgromadzenia. – Jeśli ktoś potrzebuje pomocy, zawsze jej udzielimy – czy to w formie akcji charytatywnej, czy inaczej. Możecie na nas liczyć… – dodał.

Na zakończenie uroczystości ks. Roman Kneblewski poprowadził modlitwę. – Oddajmy się pod opiekę przemożną Matki Boga i naszej ukochanej Matki, Maryi, która sama zażądała, żeby określać Ją mianem Królowej Polski, żeby prawda zatriumfowała, żeby przepadło kłamstwo katyńskie, smoleńskie, żebyśmy odzyskali naszą sprawiedliwą dumę narodową i na fundamencie prawdy odbudowali wspaniałą wielką Polskę: Pod Twoją obronę…

Po odśpiewaniu “Boże coś Polskę” Piotr Najzer rozwiązał dzisiejsze zgromadzenie. – Zanim się rozejdziemy, rozejrzyjmy się – zaapelował Najzer. – Mamy przekrój obecnych: od dzieci do osób bardzo doświadczonych przez życie. Organizatorami dzisiejszego wydarzenia są ludzie młodzi. Stowarzyszenie KoLiber i Narodowa Bydgoszcz. To świadczy o jednym, że Polska to nie jest tylko kawałek ziemi, gdzieś tam na mapie. Polska jest tutaj – w sercu każdego z nas. I dzięki takim inicjatywom odkłamiemy w końcu historię i w końcu młodzi ludzie, którzy o tym nie dowiedzą się w szkole – dzięki takim wydarzeniom, jak dzisiaj – dowiedzą się, kim był rotmistrz Pilecki, o co walczyli Żołnierze Wyklęci. To się może stać dzięki temu, że nam się będzie chciało, że wszyscy tutaj przyszliśmy. I dzięki temu ci młodzi ludzie, być może nie skręcą, gdzieś tam za bardzo… (zgromadzeni w tym momencie zakrzyknęli: w lewo!). Otóż to! – powiedział Najzer.

Fotoreportaż z II Bydgoskiego Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych można zobaczyć: TUTAJ