W kwietniu Straż Miejska interweniowała w sprawie żebractwa i nagabywania mieszkańców Bydgoszczy o datki pieniężne 20 razy. Jedenaście z tych interwencji wynikało ze zgłoszeń monitoringu. Funkcjonariusze obserwujący to, co rejestrują miejskie kamery zgłaszali strażnikom sytuacje nachalnego żebrania w centrum miasta. Interwencje kończą się zazwyczaj tym, że samo pojawienie się funkcjonariuszy powoduje, że osoby żebrzące zaprzestają swojej działalności. Strażnicy miejscy ograniczają się przy okazji ograniczania żebractwa do pouczenia. W kwietniu tylko jednak osoba została ukarana mandatem w wysokości 100 zł.
Podstawą interwencji i ewentualnego ukarania mandatem jest artykuł 58 paragraf 1, Kodeksu wykroczeń. Zacytujemy ów artykuł w całości, bowiem jego stosowanie sprawia funkcjonariuszom wiele kłopotów: Kto, mając środki egzystencji lub będąc zdolny do pracy, żebrze w miejscu publicznym, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany.
Jak policjant, czy strażnik miejski ma ocenić, podczas interwencji na ulicy, czy żebrzący jest zdolny do pracy? A jak ma dociekać, czy ów człowiek ma środki egzystencji?
Pytani o to funkcjonariusze wstrzemięźliwie wstrzymują się od komentarzy. Arkadiusz Bereszyński, rzecznik prasowy Straży Miejskiej, mówi jedynie, że Kodeks postępowania karnego został uchwalony w 1971 roku i do demokratycznej i wolnej Polski w 2012 roku już nie pasuje.