Po wielu perypetiach i burzliwym rozstaniu z Łodzią, jeden z najsłynniejszych polskich festiwali – Plus Camerimage – trafił w 2010 roku do Bydgoszczy. Pochodzący ze Świecia twórca imprezy, Marek Żydowicz ma jednak dużo większy pomysł na nasze miasto. Dzisiaj przekonywał radnych do budowy sali kinowo-kongresowej na placu Teatralnym. Nie chodzi jednak o “zwykły” budynek, tylko o inwestycję na niespotykaną w Polsce skalę, porównywalną ze słynnym Muzeum Guggenheima w Bilbao. Nie tylko rozmach miałby być tożsamy, ale i postać projektanta – sędziwego już dzisiaj, ale wciąż uważanego powszechnie za jednego z najwybitniejszych architektów Franka O. Gehry’ego.

Marek Żydowicz przekonywał, że taki budynek – pełniący kilka funkcji, od centrum kongresowego o większym potencjale niż sąsiednie sale w Operze Nova, do sal projekcyjnych, wystawowych, koncertowych itp – stałby się do całego miasta impulsem do dynamicznego rozwoju. Szef Camerimage zapewnił radnych, że posiada deklarację ministra kultury o możliwości dofinansowania takiej inwestycji nawet w 85 procentach. Wszystko dlatego, że byłby to jedyny taki obiekt w Polsce. Jest jednak jeden warunek: prace nad inwestycją musiałyby ruszyć możliwe jak najszybciej, żeby zdążyć z jej ukończeniem w terminach umożliwiających ubieganie się o dofinansowanie z Unii Europejskiej. Koszt budowy centrum Żydowicz oszacował na około 400 milionów, zaś projekt autorstwa Franka O. Gehry’ego miałby kosztować ok. 50 milionów. Jednak szef Camerimage przywołał przykład muzeum w Bilbao, które – według wyliczeń specjalistycznych firm, które przekazał przewodniczącemu Jasiakiewiczowi – miało się miastu zwrócić w kilkanaście miesięcy.

Po barwnym wystąpieniu, Marek Żydowicz musiał zderzyć się z pytaniami radnych. Wysoko zawiesił poprzeczkę przewodniczący rady Roman Jasiakiewicz. – Ile ma pan swoich pieniędzy i ile zamierza pan wydać w Bydgoszczy? Ile sezonów chce pan jeszcze być w Bydgoszczy? – pytał. Jasiakiewicza interesowała także formuła prawna takiego przedsięwzięcia. Radny Stefan Pastuszewski wyrażał za to wątpliwość co do lokalizacji inwestycji. Jego zdaniem lepszym miejscem byłby teren Parku Ludowego. Radnych interesowały także okoliczności zerwania współpracy Żydowicza z Łodzią.

- Pytacie państwo, dlaczego nie chcę tego robić w Łodzi? To sprawa bolesna i skomplikowana. Poprzednie władze Łodzi budowały pomysł rozwoju miasta w oparciu o konsensus, porozumienie z partiami opozycyjnymi, organizacjami pozarządowymi, prywatnym biznesem. Dzisiejsze władze stawiają na zarządzanie autorytarne. To główny powód tragedii Łodzi – mówił Marek Żydowicz. – Ja nie nalegam na to, żebyście wybudowali ten obiekt. Wierzę w oświeconych radnych i oświecone władze.

Marek Żydowicz odpowiedział także na konkretne pytania Romana Jasiakiewicza. – Forma prawna jest kwestią otwartą. Ja nie będę inwestował niczego. My przynosimy pewien wkład, który spowoduje, że ta inwestycja nie będzie pusta. My przynosimy markę “Camerimage”, markę “David Lynch” – mówił. Żydowicz zapytany wprost o własne korzyści z proponowanej inwestycji odpowiedział: – Jeśli państwo chcą nas zaprosić, to ja nie chcę więcej niż 1-2 procent w spółce, która by miała charakter inwestycyjny. Jeżeli taki budynek powstanie w Bydgoszczy, to zostaniemy tu na zawsze – deklarował.