Ulica Konarskiego na odcinku od K-PUW do Technikum Gastronomicznego nie posiada chodnika. Od lat urzędnicy wojewody zostawiają tam swoje samochody. Znajdują się tam elegancko wytyczone miejsca na auta, niektóre zastrzeżone dla osób wyżej usytuowanych w hierarchii urzędniczej, na innych parkuje kto pierwszy, ten lepszy.
Dzisiejszy dzień pracy skończył się dla niektórych zmotoryzowanych pracowników K-P UW niemiłą niespodzianką. Kiedy wyszli z wieżowca przy ul Konarskiego i podeszli do swoich aut, zobaczyli wetknięte za wycieraczki mandaty. Za nielegalne parkowanie.
Nagle ktoś sobie przypomniał w Zarządzie Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej, że w tym miejscu nie ma chodnika, a to oznacza pas drogowy, a jeśli to jest pas drogowy, to trzeba płacić zarządcy dróg miejskich za parkowanie.
Urzędnicy się wściekli. Z naszych ustaleń wynika, że po awanturach cofnięto im mandaty. Ale urząd ma omówić z Zarządem Dróg warunki parkowania.
Oczywiście, od razu zrodziły się spekulacje. Czy prezydent Bruski mógł nie wiedzieć, że służby miejskie odwalą taki numer pracownikom wojewody? Uznano, iż to niemożliwe. Czy więc to początek wojny między prezydentem a wojewodą? A może prztyczek w nos za niekorzystne dla miasta decyzje?
Do sprawy wrócimy.