- Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze – odpowiada na moje pytanie, dlaczego ta bydgoska firma ma zostać wessana przez Bumar, Krzysztof Kasprzak, członek zarządu WZL-2.

Powszechne jest przekonanie, że tak naprawdę chodzi wyłącznie o wzmocnienie finansowe Bumaru. Ale o pieniądzach rząd nigdy nie wspominał. Twierdził, że chodzi o dostosowanie potencjału produkcyjnego do potrzeb Sił Zbrojnych RP oraz uzyskanie wysokiej pozycji spółek Grupy Bumar na rynku globalnym. Wydawałoby się, że te cele w żadnym razie nie dotyczyły Wojskowych Zakładów Lotniczych Nr 2 w Bydgoszczy. Po pierwsze, nie są one przedsiębiorstwem produkcyjnym, ale remontowym, po drugie, same wypracowały sobie markę na rynku międzynarodowym.

Nie bacząc na takie drobiazgi, Rada Ministrów przyjęła ?Strategię przekształceń strukturalnych przemysłowego potencjału obronnego w latach 2002 ? 2005?, zgodnie z którą spółce Bumar powierzono rolę integratora grupy kapitałowej, konsolidującej firmy sektora wojskowego. Potem uchwalono ?Strategię Konsolidacji i Wspierania Rozwoju Polskiego Przemysłu Obronnego w latach 2007-2012?, która przewidywała wniesienie przez Skarb Państwa wojskowych przedsiębiorstw, również remontowych i badawczych, do Grupy Bumar.

Spółka Bumar to temat na osobną opowieść. Krążą legendy o kokosowych interesach ludzi z WSI w Bumarze na nielegalnym handlu bronią i sprzedawaniu jej terrorystom. Teraźniejszość też jest ciekawa. Przedstawiony przez prezesa Bumaru plan na rok 2009 przewidywał wpływy z kontraktów zagranicznych na poziomie 426 mln USD, a zawarto kontrakty na kwotę 56 mln USD.

Prezes tłumaczył problemy Bumaru światowym kryzysem gospodarczym. Jednakże w czasie tego kryzysu szwedzki eksport uzbrojenia wzrósł o 7%, do 1,9 mld USD, szwajcarski eksport zwiększył się do 727 mln CHF (czyli o 5,7 mln w stosunku do roku 2008), sprzedaż rosyjskiego koncernu Rosoboroneksport wzrosła o 10%, do 7,4 mld USD, w stosunku do 2008 r.

W branży Bumar uchodzi za spółkę podróżujących sobie po świecie darmozjadów, którzy przejadają niemałe publiczne pieniądze. Roczny koszt utrzymania Bumaru sp. z o.o. to 200 mln zł. Spółka zatrudnia 200 osób.

Podczas wizyty w Bydgoszczy w 2003 roku, ówczesny wiceminister obrony narodowej, Janusz Zemke, zapowiedział, że bydgoski Nitro-Chem włączony zostanie do grupy kapitałowej Bumaru. To nastąpiło w 2006 roku. W 2010 roku dołączyła do tej grupy Belma. Potem zaczęły się schody, bowiem po wcieleniu przedsiębiorstw produkcyjnych, zabrano się za remontowo-produkcyjne, w naszym regionie grudziądzkie Wojskowe Zakłady Uzbrojenia oraz bydgoskie Wojskowe Zakłady Lotnicze.

Podniósł się rwetes na całą Polskę, bowiem uaktywniły się związki zawodowe, zwłaszcza najsilniejszy w tej branży NSZZ Pracowników Wojska. Zaczęły się akcje protestacyjne, uaktywnili się parlamentarzyści, głównie opozycyjni. W zeszłym roku to wystarczyło. Sprawa konsolidacji przycichła. Związkowcy jednak dowiedzieli się swoimi kanałami w czerwcu tego roku, że rząd znowu zajmuje się tym tematem. 20 czerwca ponownie zostały oflagowane zakłady w Grudziądzu i Bydgoszczy. Wtedy związkowców zaprosił do Warszawy minister obrony narodowej. W spotkaniu wziął także udział przewodniczący NSZZ Pracowników Wojska z bydgoskich Wojskowych Zakładów Lotniczych, Maciej Ostrowski. ? Przekazaliśmy nasz pogląd na sprawę. Z dotychczasowych doświadczeń wynika, że konsolidacja kończy się zawsze redukcją zatrudnienia, czyli utratą przez wielu ludzi miejsc pracy. Nie ma na to naszej zgody tym bardziej, że większość zakładów remontowo-produkcyjnych jest w dobrej sytuacji finansowej ? relacjonuje Maciej Ostrowski.

Na stronie internetowej MON znajduje się komunikat ze spotkania z ministrem Tomaszem Siemoniakiem w dniu 25 czerwca 2012 roku:
?Przedstawiciele strony związkowej wyrazili swoje obawy w sprawie włączenia akcji wojskowych przedsiębiorstw remontowo – produkcyjnych do Grupy Bumar, jednak minister obrony zapewnił, że aktualnie trwają analizy w sprawie ewentualnej konsolidacji i poszukiwanie optymalnych rozwiązań w funkcjonowaniu tych zakładów.?

Mamę połowę roku 2012, a przyjęta przez rząd strategia zakłada zakończenie procesu konsolidacji do końca tego roku. Czy to oznacza, że jeszcze piłka w grze i Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 mogą wylądować wbrew swej woli w Grupie Bumar? Trzeba mieć nadzieję, że zwycięży normalność.

- Objechałem wiele krajów ? opowiada Piotr Rutkowski, kierownik działu handlowego WZL w Bydgoszczy. ? I w większości z nich prowadzi się konsolidację, ale przede wszystkim producentów sprzętu wojskowego. Natomiast zakłady takie jak WZL są z zasady pod kontrolą państwa. W większości tych krajów utrzymywany jest tzw. potencjał obronny, który wspiera bieżącą eksploatację posiadanego sprzętu wojskowego, dokonuje jego napraw i modernizacji. Dlatego właśnie WZL został wcześniej wpisany do ustawy jako zakład o strategicznym znaczeniu dla obronności państwa.

- Można sobie wyobrazić, że te 11 wojskowych firm remontowych, które teraz na siłę chce się wciągnąć do Grupy Brumar, utworzy konsorcjum albo holding, bo one mogą się dzielić zadaniami i zleceniami ? twierdzi Krzysztof Kasprzak.

Na zakończenie parę liczb. Grupa Bumar zatrudnia obecnie blisko 10 tys. pracowników, miała w 2011 roku 2,36 mld zł przychodów ze sprzedaży, 34,4 mln zł zysku ze sprzedaży, 24,6 mln zł zysku brutto i 11,5 mln zł zysku. Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 w Bydgoszczy zatrudniają 630 osób, miały w minionym roku ponad 120 mln obrotu i ok. 20 mln zł zysku.