Dla działaczy partii Wolność Międzynarodowy Dzień Dziecka to chwila do głębokiej, poważnej zadumy.

Międzynarodowy Dzień Dziecka od blisko 70 lat obchodzony jest nad Wisłą jako z założenia święto radosne. Tego dnia dorośli organizują dzieciom wiele imprez, festynów i zabaw. Dla działaczy partii Wolność święto to stało się powodem do poważnej refleksji. Po analizie budżetu państwa i naszego miasta, ze względu na postępujące i wzrastające zadłużanie kraju i samorządów doszli do wniosku, że jak obecna polityka będzie dalej kontynuowana urodzone w Polsce dzieci czeka opłakana przyszłość.  Z tego powodu 1 czerwca powinien być bardziej przestrogą, niż powodem do radości i dniu temu nadali nazwę  Dnia Dziecka Zadłużonego.

- Dług rośnie w tempie lawinowym. Według informacji podawanych przez Forum Obywatelskiego Rozwoju dług publiczny przekracza w tej chwili 1 bln złotych. To oznacza, że dziecko, które rodzi się w naszym kraju jest natychmiast obarczane długiem w wysokości 27 tys. złotych. A mowa tu wyłącznie o długu oficjalnym, a jest jeszcze dług ukryty, obejmujący również np. zobowiązania wobec przyszłych emerytów, a ten według szacunków FOR wynosi ponad 3 bln złotych. Dziecko, rodząc się w Polsce jest obciążone długiem przekraczającym 100 tys. zł!  ? powiedział dzisiaj podczas konferencji prasowej na Starym Rynku wiceprezes okręgu bydgoskiego Wolności Grzegorz Ciechanowski. - Uważam za skandaliczne i głęboko niemoralne zrzucanie na nasze dzieci tak wielkiego ciężaru. Naszą powinnością jako rodziców, dziadków, wujków czy cioć jest zostawienie kraju naszym dzieciom w jak najlepszej kondycji, a nie zrujnowanego i zadłużonego. Życzyłbym sobie i nam wszystkim, żeby rządzący w tym Dniu Dziecka  nie nabijali sobie kapitału politycznego na koszt przyszłych pokoleń  ? podsumował swoją wypowiedź Ciechanowski.


Prezes bydgoskiego oddziału Wolności Seweryn Stadnicki zauważył, że oprócz długów zaciąganych przez rząd jest jeszcze zadłużenie samorządów. - Jakiś czas temu skarbnik miasta Bydgoszcz pan Tomaszewski stwierdził, że dla niego ponad miliard złotych długu to nie jest problem. Jak to może nie być problemem, skoro moje córki, które urodziły się dwa miesiące temu, otrzymały w prezencie od miasta Bydgoszcz prawie 3,5 tys. zł długu, bo tyle wynosi w przeliczeniu na jednego mieszkańca? - zapytał Stadnicki. - Poziom zadłużenia miasta oscyluje cały czas na granicy progu ostrożnościowego i  gdyby nie kreatywna księgowość, już dawno by go przekroczyło. Władze miejskie ukrywają długi w spółkach komunalnych, więc rzeczywiste zadłużenie miasta jest jeszcze wyższe ? dodał prezes bydgoskiego oddziału Wolności i podsumował, że  nie zachęcimy naszych dzieci do pozostania w Bydgoszczy, szastając na prawo i lewo pieniędzmi, i obciążając je niespłaconymi długami wraz z milionowymi odsetkami.

Konrad Biruta, prezes okręgu bydgoskiego Młodzi dla Wolności stwierdził z kolei, że trwa festiwal obietnic opozycji i rządzących rozwijania programów socjalnych. - Zapominają, że to wszystko kosztuje. Dużo większą pomocą dla rodzin byłaby likwidacja podatku dochodowego, która mogłaby zwiększyć dochody obywateli bez konieczności raptownego wzrostu wydatków budżetowych. Ale rządowi brak odwagi, żeby to zrobić, a dużo lepiej brzmi populistyczne hasło ?my wam damy? z przemilczeniem tego, ile zabiorą. Taka sytuacja jest niedopuszczalna, nie zgadzamy się na to, żeby dzieci musiały spłacać szaleńcze programy rozdawnictwa ? podkreślił Konrad Biruta. Grzegorz Ciechanowski dodał, że znaczną część kwoty 44 mld zł wpływającej do budżetu państwa z tytułu podatku dochodowego państwo płaci sobie samo, bo pochodzi ona z opodatkowania emerytur czy nawet zasiłku dla bezrobotnych. - PIT dostarcza zaledwie 16% dochodów budżetowych, a pochłania 80% zaangażowania aparatu skarbowego. To samo dotyczy CIT-u - podsumował Ciechanowski.