Marcina Wolskiego przedstawiać nie trzeba, szczególnie starszej młodzieży. Telewizyjne szopki świąteczne czy radiowy magazyn ?Sześćdziesiąt minut na godzinę? w Trójce to, co prawda, chwalebna przeszłość, ale obecna aktywność autora nie pozwala o nim zapomnieć. Co tydzień nowe felietony w ?Do Rzeczy? i ?Gazecie Polskiej?, a codziennie wierszyk w ?Gazecie Polskiej Codziennie?, komentujące na bieżąco nasze życie polityczne, społeczne, obyczajowe. Na papierze i w Internecie, w radio i telewizji.

Ale tej stałej obecności w życiu publicznym Wolskiemu wciąż mało. Zabrał się za pisanie książek, wykorzystując swój talent satyryka i wiedzę historyka. I ma już ich na koncie kilkanaście.

?Pamiętnik starego ubeka? przywołuje jedną z postaci radiowej ?Sześćdziesiątki? – Bronisława Baton-Betona, globtrotera, który z niekłamaną swadą i na ile cenzura pozwalała snuł co tydzień opowieści podróżnika, światowca w gumiakach. Z nowej książki Marcina Wolskiego wynika, że jednak ta peerelowska instytucja mocno, choć smakowicie, kneblowała pana Bronisława Batona: ?kurczakiem pieczonym w pysk?. Dopiero teraz okazało się, że Baton-Beton podróżował nie tylko po kraju, ale po całym świecie i to od lat? stu!

Nic więc dziwnego, że jego pamiętnik jest grubą księgą przenikliwie opisującą dzieje naszego świata od Rewolucji Październikowej po dzień dzisiejszy, od Lenina do Obamy. Nie jest to może opowieść do końca obiektywna, ale oddająca w pełni mentalność cynicznego ubeka, bezgranicznie poddanego władzy, prymitywnego cwaniaczka pilnującego własnego interesu. Baton-Beton opowiada o swoich przygodach, jak wędkarz o swoich złowionych rybach. Zawsze są najwspanialsze. A tych barwnych opowieści jest kilkadziesiąt. W trzydziestu jeden rozdziałach.

Czyta się ten pamiętnik łatwo i przyjemnie. Tym przyjemniej, że mamy do czynienia z literacką krzyżówką, bo trudno tu mówić o powieści z kluczem. Aby w pełni ocenić kunszt autora trzeba znać historię powszechną i polską, śledzić bieżące wydarzenia, czytać prasę i oglądać telewizję, kojarzyć fakty. Dopiero wtedy w pełni doceni się prawdziwą sztukę satyryka, który poprzez ironię, dowcip, skojarzenie, puszczeniem oczka nawiązuje z czytelnikiem intymną bliskość, tworzy aurę swoistego sekretu i satysfakcji z odczytania licznych aluzji.

?Pamiętnik starego ubeka? można czytać od razu w całości, bo nie nudzi, ale warto lekturę podzielić na części. Jeden rozdział dziennie. Można wtedy w całości rozwiązać ukrytą krzyżówkę, a i przedłużyć przyjemność z czytania tej książki.

Żeby bliżej poznać jej autora, warto sięgnąć po całkowicie odstający od gatunku wywiad – rzekę, który z Marcinem Wolskim przeprowadził Ryszard Makowski. Zamiast dziennikarza rozmawiającego ze znaną osobą, mamy tutaj satyryka wcielającego się w różne postaci i drugiego satyryka, który udziela odpowiedzi na pytania zadawane a to przez egzaltowaną panienkę, a to redaktorkę plotkarskiego czasopisma i przez różne inne osoby. W ten niecodzienny sposób Wolski pokazany zostaje z różnych stron.

Jedna z części wywiadu – rzeki przybiera postać przesłuchania.
? – Jesteście przecież po tej stronie, która jest pewna, że to był zamach.
– Nie, ja po prostu jestem po tej stronie, która chce, żeby to było wyjaśnione.
(?)
– Mniejsza z tym, ale przyznajcie się, jesteście pewnie pod wrażeniem siły naszej propagandy. Wmówić ludziom, że samolot stracił skrzydło po uderzeniu w brzozę. Majstersztyk!
– Lepsze by było, jakby wmówili, że to była sekwoja.
– Nie rośnie w Europie.
– No właśnie, byłoby większe wyzwanie.?

Marcin Wolski zna bardzo wiele osób ze świata polityki, rozrywki, mediów. Imponuje znajomością historii. Studia historyczne odbył na Uniwersytecie Warszawskim, razem z Adamem Michnikiem i Antonim Macierewiczem. Trudno wyliczyć wszystkich, o których na stronach ?Striptizu nadredaktora? opowiada. O jednych kąśliwie, o innych z sympatią. Anegdotami sypie jak z rękawa.

Najbardziej mnie zaskoczyło, że Wolski jest zapalonym nurkiem. Kiedy zaczął, zbliżał się do pięćdziesiątki. Syn namówił go do odbycia kursu. Teraz bez nurkowania nie wyobraża sobie życia. ?Największego pietra miałem na Galapagos. Płynąłem przez grotę pełną śpiących rekinów. Nigdy w życiu tak łagodnie nie ruszałem płetwami? – wyznaje Marcin Wolski.

Tę książkę też można czytać na raty. Każdego dnia jeden z jedenastu wywiadów składający się na jedyny w swoim rodzaju wywiad – rzekę.

Jan Witkowski

————————————————————————-

Marcin Wolski: Pamiętnik starego ubeka, s. 368, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2016

Marcin Wolski, Ryszard Makowski: Striptiz nadredaktora, s. 304, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2015