Na początku czerwca prezydent Grażyna Ciemniak, podczas oficjalnego zakończenia 1 etapu rewitalizacji bulwarów i nabrzeży Brdy, mówiła: – Celem realizowanego projektu jest przywrócenie Bydgoszczy tej wielkiej roli na trasie międzynarodowej drogi wodnej E70 łączącej Berlin z Kaliningradem. Cel, moim zdaniem, słuszny. Niestety dziś trzeba ruch na Brdzie i innych rzekach przywracać po tym, jak wcześniej go zniszczono, ale to inna historia. Tym niemniej przebudowano nabrzeże, oświetlenie, ścieżki rowerowe i pisze, zrekonstruowano zabytkową śluzę workową.
Zbudowano także kilka nowoczesnych przystanków przyjmujących tramwaj wodny. Ten przy dworcu PKS został już wstępnie zdewastowany. Tak estetyczny obiekt w miejscu, gdzie w godzinach nocnych odbywają się regularne pijatyki, jest jak tarcza na strzelnicy. Łatwo przewidzieć, że stanie się obiektem ataków. Zadaję sobie pytanie i wiem, że nie jestem odosobniony, czy przystanki na tramwaj wodny są potrzebne, a jeśli tak, to czy muszą być aż tak nowoczesne. Zamiast szkła i drewna lepiej byłoby użyć jedynie kamienia, betonu i stali.
Nabrzeże Brdy w wielu miejscach straszy. Jego rewitalizacja z pewnością poprawi estetykę miasta. Czy jest to inwestycja pierwszej potrzeby, to już inna kwestia. Natomiast mam wrażenie, że przystanki dla tramwaju
Redakcja portalu bydgoszcz24.pl zakończyła swoją działalność. Niniejsza strona stanowi archiwum tekstów i zdjęć opublikowanych na portalu do końca 2021 roku.
Wystąpił błąd