?Lanie wody prezydencie? Zatopione obietnice? – głosił napis na banerze, który przenieśli mieszkańcy Miedzynia pod bydgoski ratusz. Niedawno rozmawiali ze skarbnikiem miasta, który ich przekonywał, że nie ma w kasie miejskiej pieniędzy na budowę basenów osiedlowych. Kilka dni później prezydenta Rafał Bruski oświadczył, że ma 30 mln zł na budowę basenu? na Kapuściskach.
- Nie przyszliśmy tutaj bić się z Kapuściskami czy osiedlem Leśnym. Nie podoba nam się jednak tryb, w jakim decyzja została podjęta ? oświadczył podczas krótkiej konferencji prasowej przed drzwiami do ratusza Dariusz Smól, przewodniczący Bydgoskiego Stowarzyszenia Miedzyń i Prądy. Mieszkańcy naszego miasta, którzy przyszli w środę na Stary Rynek, nie są awanturnikami. Chcą jedynie poznać kolejność, w jakiej będą budowane baseny przyszkolne i kryteria, na podstawie których kolejność zostanie ustalona.
Nie przyjmują do wiadomości argumentu używanego przez urzędników ratuszowych, że Kapuściska to osiedle niemal dwukrotnie większe od Miedzynia i dlatego tam trzeba wybudować pływalnię w pierwszej kolejności. Działacze osiedlowi wolą się posługiwać określeniem okręg (Okole, Osowa Góra, Miedzyń-Prądy, Wilczak-Jary, Czyżkówko, Jachcice, Piaski, Flisy, Smukała-Opławiec-Janowo). Na tym terenie zameldowanych jest 57,5 tys. osób i działa jeden basen – na Osowej Górze. Natomiast ?o rzut beretem? od Kapuścisk znajdują się dwa baseny: przy ul. Glinki i Grzymały-Siedleckiego.
Mieszkańcy Miedzynia od trzech lat zabiegają o wybudowanie basenu przy ul. Pijarów. Działacze osiedlowi prowadzą korespondencję z Urzędem Miasta. Cierpliwie wysłuchują obietnic. Udało im się zaktywizować społeczność lokalną. Zebrali prawie 4,3 tys. podpisów. Widać, że są zintegrowani. Organizują pomysłowe pikiety, świadczące o poczuciu humoru, więc nie na miejscu wydaje się przypisywanie im zapiekłości czy zawiści. Przed wejściem do ratusza ustawili w środę plastikowe butle z wodą. Z naklejki można się dowiedzieć, że w środku jest: ?Woda Miedzynka z prądem do basenu na Miedzyniu.?
Postępowanie urzędników miejskich z prezydentem na czele to podcinanie skrzydeł mieszkańcom zaangażowanym w życie małej ojczyzny. – To zabijanie obywatelskości – uważa Dariusz Smól. – Potem się dziwią, że ludzie nie chodzą na wybory. Nie można wybrać rad osiedlowych, bo jest za mała frekwencja na zebraniach wyborczych – konstatuje ze smutkiem przewodniczący Bydgoskiego Stowarzyszenia Miedzyń i Prądy.