Prezydent Rafał Bruski podczas konferencji prasowej 17 maja poinformował, że czekają nas podwyżki za wywóz śmieci. Są one nieuniknione, ponieważ w systemie zagospodarowania odpadów w Bydgoszczy za rok 2016 zanotowany został deficyt w wysokości prawie 3 mln zł.
Rewolucja śmieciowa w naszym mieście wkracza w etap podwyżek.
Od 1 lipca 2013 r. - zgodnie, z tzw. ustawą śmieciową - gminy przejęły obowiązek gospodarki odpadami komunalnymi. Z obywatela została zdjęta odpowiedzialność za wytworzone przez niego śmieci. Odpady, które każdy z nas po sobie zostawia, stały się własnością gminy. Nie oznacza to, że za darmo przekazujemy je właścicielowi, tylko że gmina na nasz koszt organizuje odbiór odpadów i ich zagospodarowanie. Wolny rynek został sejmową ustawą zlikwidowany, a w jego miejsce utworzony system zagospodarowania odpadów przez samorządy, które ochoczo się za to na koszt obywateli wzięły.
Nowy system, jak każde rozwiązanie socjalistyczne, powoduje m.in. rozrost biurokracji i sprawozdawczości, konkurencja zostaje faktycznie wyeliminowana. Krytykowany był przez wiele różnych środowisk politycznych, o ekonomicznych czy biznesowych nie wspominając. Gminy tymczasem z ochotą zabrały się za tworzenie nowego systemu, dającego im więcej władzy, a co za tym idzie więcej pieniędzy do zadysponowania. Tworzyły, głównie w miastach, wiele gminnych przedsiębiorstw, które zaczęły zajmować się wywozem odpadów, a tysiące prywatnych zostało zlikwidowanych.
Rafał Bruski jako przyczynę powstania "deficytu w systemie" (2,9 mln zł) obarczył 50 tys. mieszkańców, którzy nie płacą za wywóz odpadów. Wskazał, że wg danych GUS-u Bydgoszcz liczy 353 938 mieszkańców, a według złożonych w urzędzie deklaracji o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami - 304 086 mieszkańców. Brak opłat od tych blisko 50 tysięcy spowodował to, że system się załamuje. Co więcej, rosną koszty likwidacji dzikich wysypisk (323 dzikie wysypiska zlikwidowane tylko w ciągu ostatnich 2 lat!!!), bo jak stwierdził prezydent, gdzieś odpady tych 50 tys. osób muszą się znaleźć. Prezydent przyznał również, że narzucone przez Unię Europejską, a znajdujące odzwierciedlenie w stosownym rozporządzeniu ministra środowiska, normy, dotyczące uzyskania wyznaczonych wskaźników recyklingu, wywołują większe koszty niż gdyby tego recyklingu nie było w ogóle! No ale wiadomo nie będzie recyklingu, będą kary i w tej sytuacji nie można od tego odstąpić.
Co w tej sytuacji robić? Nasilić kontrole, by zweryfikować, czy zarządzający nieruchomościami zgodnie z prawdą, deklarują liczbę zamieszkujących je osób? - Jest to praktycznie niemożliwe, bo byśmy musieli stawiać policjanta praktycznie przy każdym domu, mieszkaniu, lokalu. Byłoby to drogie i nieefektywne - zdezawuował Rafał Bruski taki sposób sprawdzania deklaracji mieszkańców.
Jakie rozwiązanie proponuje prezydent Bydgoszczy? Stwierdza, że możliwe są jedynie dwie metody rozwiązania problemu.
Najpierw przedstawił zarys nowej metody, którą będzie rekomendował radnym. W mieście przestanie obowiązywać sposób naliczania opłat śmieciowych od głowy mieszkańca, a zacznie - od powierzchni lokalu mieszkalnego. - Im większy lokal mieszkalny tym wyższa opłata. Oczywiście, metry kwadratowe nie generują wprost śmieci, ale jednak to jest potwierdzone, że im ktoś jest zasobniejszy, produkuje więcej odpadów. Także z większych powierzchni jest więcej odpadów, bo mamy więcej mebli. Może więcej zjeść, nie zjemy, ale używamy dodatkowo to wszystko, co kiedyś stanie się odpadem i będzie likwidowane - przekonywał prezydent do zaakceptowania innego modelu naliczania opłat śmieciowych w Bydgoszczy. Rafał Bruski stwierdził nadto, że dzięki tej metodzie 75% mieszkańców będzie płaciło mniej za wywóz śmieci, 15% bez zmian, a tylko 10% bydgoszczan zapłaci więcej. Przy zastosowaniu tej metody stawka opłaty za 1 m kw. wynosiłaby 0,49 zł. Łatwo obliczyć dla przykładu, że za lokal o powierzchni 50 m kw. zamieszkały przez trzy osoby nowa stawka opłaty śmieciowej wynosiłaby 25 zł, gdy teraz zarządca takiego lokalu płaci do kasy miasta 39 zł miesięcznie.
Drugi sposób wyjścia z "deficytu systemu"? Podwyższenie opłaty o 50 gr w przypadku odpadów segregowanych, czyli do 13,50 zł. Rafał Bruski tej metody jednak nie rekomenduje, ponieważ zjawisko "pasażera na gapę" (tak określił mieszkańców nie ujawnionych w złożonych deklaracjach) zostaje, sposób jest doraźny, bo i tak liczba osób ujawnianych w deklaracjach nie rośnie, a systematycznie maleje! Ponadto system jest niesprawiedliwy, ponieważ "mieszkańcy płacący za wywóz śmieci" ponoszą również koszty tych, którzy nie płacą.
Rafał Bruski w tej sytuacji postanowił, że przed podjęciem ostatecznej decyzji zostaną w dniach 25 maja - 14 czerwca przeprowadzone konsultacje społeczne już według nowych zasad ustalonych niedawno przez radnych i to mieszkańcy zdecydują, który sposób likwidacji "deficytu w systemie" zostanie przyjęty.
-----------------------
Ta "demokratyczna" metoda podejmowania decyzji kompletnie mnie nie przekonuje. Przyznać muszę, że eksperyment polegający na tym, by sprawdzić, czy 75% mieszkańców Bydgoszczy, którzy na nowej metodzie (tej od powierzchni) zyska, zagłosuje za rozwiązaniem finansowo dla nich korzystnym (przyjmując, rzecz jasna, przedstawione założenia za prawidłowe), z punktu widzenia ekonomicznego edukowania obywateli i sprawdzania, czy potrafią oni rozeznać, co jest dla nich dobre, a co nie - uważam za frapujący. Mam nadzieję, że nie zrobią oni czegoś na przekór, by zagłosować w konsultacjach odwrotnie, co jednak w wyborach często się zdarza. Wypada mieć nadzieję, że kampania wyborcza, tj. informacyjna, zostanie przeprowadzona dobrze i... ludzie zdecydują :) Jednak zdajmy sobie sprawę, że wybór, jaki stawia się ludziom, nie jest żadnym wyborem. Wciąga się ich jedynie do dyskusji, która ma uwiarygodnić zły system, którego koszty funkcjonowania są zbędne.
Natomiast zupełnie innym sposobem rozwiązania problemu "deficytu w systemie" byłby taki na przykład. Pan prezydent, jak to w innych sprawach politycznych, które pan prezydent z coraz większą determinacją podejmuje, zaangażowałby się w podjęcie kampanii na rzecz zmiany prawa, obnażając jego nieefektywne, zawracające nas do PRL-u, rozwiązania, gdzie nie było konkurencji, a człowiek musiał jak śrubka w systemie dostosować się do nieefektywnej kosztownej politycznej machiny. Przecież cztery lata temu jego zastępczyni, Grażyna Ciemniak, zaangażowana wcześniej jako posłanka SLD w przyjęcie tego prawa, jasno stwierdzała: wprowadzamy rewolucję śmieciową, by nie było dzikich wysypisk! I co? Domagajmy się zatem zmiany złego prawa, a nie dawajmy swojego nazwiska w wymyślanie sposobów zasypywania deficytów, które są rezultatem złych rozwiązań. Jeśli dobrze prezydent to uzasadni, ludzie staną za nim. Polecam lekturę analiz opublikowaną na stronie internetowej Forum Obywatelskiego Rozwoju, gdzie cztery lata temu przestrzegano bez ogródek: "Ustawa śmieciowa zamieni wolną konkurencję na monopol, konsumencką wolność wyboru na urzędniczy etat i stworzy kolejną pożywkę dla rozwoju korupcji i rozwoju biurokracji". A FOR to przecież nie PiS-owcy, tylko Leszek Balcerowicz. Panie prezydencie, nie brnijmy przy uzasadnieniach podwyżek w absurdy!