Dowcipniś z Tucholi dla żartu zadzwonił na numer alarmowy 112 i powiadomił o zamordowaniu żony. Policyjne śledztwo doprowadziło do ustalenia winowajcy bezmyślnego zaalarmowania policji, mimo że ten był pewien, że skutecznie się zakamuflował.
1 września 2017 r. w godzinach nocnych operator Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego odebrał telefon od mężczyzny, który poinformował, że "udusił żonę, bo go zdradzała". Podał obcojęzyczne imię i nazwisko swoje oraz małżonki. Jako miejsce dokonanego morderstwa wskazał miejscowość Pniewy. Operator centrum powiadamiania kryzysowego natychmiast zaalarmował policjantów żnińskiej komendy policji, najbliższej Pniew o "dokonanej" zbrodni.
Funkcjonariusze ze Znina szybko ustalili, że w Pniewach (gmina Gąsawa) nie ma posesji o numerze, jaki podał zgłaszający. Pomimo kilku wywiadów przeprowadzonych jeszcze tej nocy z mieszkańcami Pniew i okolicznych wsi, nie udało się ustalić miejsca pobytu zgłaszającego.
Żartowniś, który wprowadził służby ratownicze i policjantów w błąd był pewien bezkarności.Rozmowę z pracownikiem WCPR-u wykonał z telefonu komórkowego bez karty SIM (!). To jednak nie zapewniło mu anonimowości. Kryminalni ustalili, że dowcipniś dzwonił z Tucholi. Policjantom w ciągu kolejnych dni udało się jednak ustalić personalia i miejsce pobytu zgłaszającego. Okazał się nim 27-letni mieszkaniec Tucholi. Mężczyzna przyznał, że żadnego zabójstwa nie było, telefon na numer alarmowy wykonał dla żartu, a miejscowość Pniewy sobie wymyślił. Tłumaczył, że był wówczas pod wpływem alkoholu oraz narkotyków.
- Sprawa znajdzie finał w sądzie. Za spowodowanie niepotrzebnych czynności funkcjonariuszy policji żartownisiowi grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 złotych. Dodatkowo sąd może obciążyć go kosztami interwencji nawet do 1000 złotych - poinformowała mł. asp. Wioleta Burzych, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Żninie.
* * *
To nie jedyny przykład bezpodstawnego wzywania służb. W środę (6.09) dyżurny żnińskiej komendy policji otrzymał anonimowe zgłoszenie, że w Barcinie mąż bije żonę, słychać głośne krzyki. W rezultacie podjętych czynności okazało się, że zgłaszający zadzwonił sam na siebie, bo chciał sprawdzić jak szybko przyjadą policjanci. Za swoje nieodpowiedzialne zachowanie został ukarany mandatem karnym.