W dzisiejszych rozmowach związkowców z przedstawicielami “Ciechu” i prezesem “Zachemu” swój udział zapowiedzieli również przedstawiciele Zarządu Regionu NSZZ “Solidarność” z Leszkiem Walczakiem na czele. Wieść o tym, że nikogo ani z centrali “Ciechu”, ani prezesa “Zachemu” nie będzie, wywołała u zgromadzonych emocje i protest.

Andrzej Werner, szef zakładowej Solidarności w Zachemie poinformował, że przed godziną otrzymał od prezesa Zachemu Jarosława Czerwińskiego pismo, w którym ten stwierdza, że “Spółka Zachem nie wyraża zgody na przeprowadzenie manifestacji, która w ocenie Zarządu nie koresponduje z istotą i celem obrony prawa pracowników. Przedmiotowa manifestacja nie prowadzi bowiem do obrony prawa pracowników, a jedynie godzi w dotychczasowe rozmowy prowadzone pomiędzy pracodawcą oraz stroną społeczną w sprawie dodatkowych odpraw dla pracowników Spółki Zachem(…). Zarząd Spółki Zachem uznaje przeprowadzenie manifestacji jako formę nacisku i próbę eksponowania partykularnych interesów związkowych”. – Od kiedy to prezes zezwala bądź nie na manifestację – zapytał zdziwiony? Odpowiedzią zebranych było skandowanie: “Gdzie jest prezes?”

Od tego momentu zgromadzenie przerodziło się w protest. – To jest zdrada narodu. Niemiecki BASF wybuduje instalację na 400 miejsc pracy pod Wrocławiem, a nam sfinansuje się kursy, po których będziemy bezrobotni. 10 mln zł to to odprawa prezesa “Ciechu”, a 2 mln zł to jego roczne zarobki. To jest złodziejstwo w majestacie prawa dzisiejszej partii, która rządzi – rozpoczęło się wyliczanie krzywd.

Wśród syren i gwizdów rozległo się: “Chcemy pracy, a nie jałmużny! Gdzie jest prezes?”

- Od ministra skarbu dostaliśmy odpowiedź, że rozliczenie umów prywatyzacyjnych nastąpi do 2015 r. A “Ciech” załatwił prywatyzację w jeden miesiąc. Gdzie mamy pracować do 2015? – zapytał retorycznie zastępca szefa zakładowej “Solidarności”. – Złożyliśmy petycję, podpisaną przez kilku posłów, do premiera Tuska i nie ma odpowiedzi. Zabiegamy o rozmowy od półtora roku – bez skutku. Wiceminister Baniak odpowiada na okrągło, konsekwencji nikt nie ponosi żadnych, a jedyna informacja to ta, że nasz zakład do zaorania! – dodał.

Po skandowaniach: “Gdzie jest Rulewski?” Gdzie jest Sikorski?” zastępca przewodniczącego zachemowskiej “Solidarności” Grzegorz Lewicki powiedział – Mienimy się zieloną wyspą, a zielona wyspa jest dla popleczników partyjnych, którzy zajmują stanowiska w spółkach skarbu państwa. “Ciech” wydoił od nas pieniądze – to jest złodziejstwo w biały dzień. To wszystko zgłosiliśmy do ABW i poinformowano nas, że sprawa została przekazana prokuraturze.

- Przyszliśmy tutaj na rozmowy, a odpowiedź prezesa i zarządu kompromituje ich w oczach wszystkich pracodawców. Nie może tak być, że nie przychodzi się na umówione merytoryczne spotkanie negocjacyjne. Woli do rozmów z robotnikiem nie ma – zabrał głos Leszek Walczak, przewodniczący Zarządu Regionu “Solidarności”. – Nasze postulaty są bez odpowiedzi, a lokalni politycy tylko brylują w telewizji i zwołują konferencje prasowe. Tylko niektórzy posłowie przyznali, że ich koledzy ministrowie ich w ogóle nie słuchają. A okazuje się, że jedyny w Polsce produkt, który produkuje “Zachem” ma przejść do niemieckiej konkurencji. Pytam się: kto będzie dyktował warunki, Polacy czy Niemcy? Jeżeli Niemcy mają mieć monopol, to jak będą funkcjonować nasze zakłady pracy w przemyśle motoryzacyjnym, meblowym, budownictwie? Jaki jest plan realizowany? Na komisji trójstronnej nie ma odpowiedzi. Odprawy dla członków zarządu są od 300 tys. zł. Nie można dopuścić, by za błędy nieudaczników płacili pracownicy. Prezes opuścił dzisiaj miejsce pracy i nic. Pracownik od razu miałby dyscyplinarkę. Państwo polskie lekceważy partnerów społecznych. Za chwilę kolejne zakłady będą padać, a Polska stanie się tylko i wyłącznie Polską handlowo-usługową, gdzie będziemy pracować u Niemca, Koreańczyka czy Chińczyka. Do tego nie dopuścimy, będziemy walczyć o każdy zakład – powiedział.

- To jest gorzej niż za komuny, bo teraz przyjedzie młody człowiek z Warszawy i tłumaczy mi, co ja mam robić. A ma mniej lat niż ja stażu pracy. Rozmawiać z nimi nie ma o czym, bo kłamią w żywe oczy – powiedział pracownik Zachemu.

- Idziemy do środka, do prezesa, czy ma nam coś do powiedzenia – powiedział szef zakładowej Solidarności. Pochodowi towarzyszyło skandowanie: “złodzieje!”. – Jesteśmy przy drzwiach gabinetu prezesa. Tak właśnie traktują nas dzisiaj rządzący. Prezesa nie ma. Prezes ma wolne – stwierdził wewnątrz budynku. – Nie bójmy się bronić swoich miejsc pracy. Zwyciężymy! – dodał. Rozległo się: “czekamy na prezesa, który nie ma odwagi spojrzeć ludziom w oczy!”.
Gdy w korytarzu pojawił się policjant rozległo się: – Tak wygląda dialog w Polsce. Policją nas przywitano. Hańba!

Sytuację rozładował przewodniczący Leszek Walczak, który poinformował: – Policja otrzymała informację, ze drzwi wyłamujemy i pan przyszedł spytać, czy to prawda. Otrzymał informację, że nie, że będziemy czekać zgodnie z umówionym terminem na negocjacje. Jesteśmy umówieni z prezesem.

Fotoreportaż z protestu pracowników Zachemu można zobaczyć: TUTAJ