- Mówimy stanowcze “nie” tego typu praktykom – powiedział Seweryn Stadnicki, koordynator bydgoskich struktur partii KORWiN. – Miasto chce wydać 5 mln zł na zakup hali targowej, potem grube miliony na jej remont, by oddać za bezcen jakiemuś nieznanemu partnerowi. Chciałbym zapytać, kim będzie taki partner, który bez wyłożenia jednej złotówki ze swojej własnej kieszeni otrzyma gotowy obiekt, na którym będzie mógł zarabiać, a miasto za jego użyczenie pobierze symboliczne grosze – uzasadniał sprzeciw Stadnicki.
Młodzi KORWiN-owcy, stojący przed wejściem do hali targowej z tablicą z wypisanymi słowami prezydenta Bruskiego: “Chciałbym zorganizować konkurs, gdzie przy bardzo preferencyjnej stawce dzierżawy oddałbym obiekt wiarygodnym partnerom, którzy przywrócą mu życie” przedstawili alternatywną propozycję. – Może ten inwestor sam kupi tę halę i wyremontuje ją – zaproponowali i uzasadnili ten pomysł stwierdzeniem, że miasto nie powinno zajmować się takimi sprawami jak handel i tworzeniem nakazów dla kupców, czym i gdzie mają handlować.
Szef bydgoskiej Sekcji Młodzieżowej partii KORWiN Konrad Biruta stwierdził, że to wolny rynek powinien decydować o zachowaniach kupców i zasugerował, że prezydent chce spełniać swoje ambicje przedsiębiorcy za pieniądze podatników. Przestrzegł, że kupno hali targowej wpisze się na listę decyzji władz miasta, które – tak jak np. młyny Rothera, kino Jeremy w Fordonie czy kolejka w Myślęcinku – będą kolejnym obciążeniem dla podatników.
- Oczekujemy, że bydgoscy radni podejmą jedyną słuszną decyzję i odrzucą pomysł pana Bruskiego. Te 5 mln zł można wydać dużo bardziej rozsądnie, na przykład na budowę ulic osiedlowych, ścieżek rowerowych czy też rozbudowę monitoringu miejskiego, czyli rzeczy, które w rzeczywisty sposób poprawią komfort życia i bezpieczeństwo mieszkańców Bydgoszczy, a nie wypchają kieszeń jakiegoś nieznanego wiarygodnego partnera, którego wybierze sobie pan prezydent Bruski – podsumował Seweryn Stadnicki.