Prezes Eugeniusz Nowak wytłumaczył fakt zorganizowania konferencji trzy dni po wydaniu przez wojewodę decyzji, koniecznością przedstawienia chronologii zdarzeń.
Oto ona:
7 września został złożony wniosek o pozwolenie na przeprowadzenie imprezy. Jednocześnie, zgodnie z sugestią policji, by dla poprawy bezpieczeństwa, dokonać modernizacji, która umożliwi korzystania z wejścia na stadion od strony ul. Powstańców Warszawy, zwrócono się do władz miasta o pomoc finansową.
20 września zjawili się przedstawiciele policji i straży pożarnej, żeby dokonać oglądu, a trwały jeszcze wówczas prace modernizacyjne, wydali więc opinię negatywną. Podpisano wówczas protokół, w którym organizatorzy imprezy zobowiązali się do zakończenia robót do 27 września i zaproszenia właściwych służb na ponowną lustrację terenu.
25 września prezes Nowak oraz wiceprezes Bednarek zostali zaproszeni na godz. 13.00 do Urzędu Wojewódzkiego. W spotkaniu uczestniczyli również reprezentanci Urzędu Miasta, policji i straży pożarnej, ale nie zostali dopuszczeni do głosu, pani wojewoda wysłuchała jedynie relacji organizatorów na temat trwających prac modernizacyjnych i powiedziała: – Mamy inne informacje, których nie mogę tutaj ujawniać, więc skłaniam się do decyzji negatywnej.
Spotkanie zakończyło się o godz. 14.20.
25 września o godz. 16.04 wpłynął do K-PZPN faks z decyzją wojewody, do której dołączone było kilkustronicowe uzasadnienie.
27 kwietnia K-PZPN złożył odwołanie, jednak o jego skuteczności dowie się dopiero tuż przed terminem spotkania towarzyskiego z RPA, więc PZPN zadecydował, że mecz rozegrany zostanie na Stadionie Narodowym.
Na zakończenie prezes Nowak zacytował fragment artykułu, którego autor napisał: – Nie wiem, czy to naciski z góry, czy zwyczajny strach miał wpływ na irracjonalną decyzję wojewody.
Wiceprezydent Sebastian Chmara wyznał, że wielokrotnie przed dużymi imprezami sportowymi uczestniczył w spotkaniach z wojewodą, ale zawsze miały one jeden główny cel, zwrócenie uwagi organizatorów na braki, które przed imprezą koniecznie powinni usunąć. Sądził więc, że taki zamiar przyświecał także spotkaniu związanemu z meczem Polska-RPA, zwłaszcza iż do dnia jego rozegrania jest sporo czasu.
- Gdyby pani wojewoda uznała, że płoty powinny mieć 4 m wysokości, to kto wie, czy pan prezydent Bruski nie podjąłby takiej decyzji, aby takie płoty w ciągu kilku dni zainstalować. Gdybyśmy otrzymali informację, że zamiast 32 kamer potrzeba 64, to jestem pewny, iż razem z władzami K-PZPN uruchomilibyśmy te 64 kamery – stwierdził Chmara. ? Trudno podejmować działania, jeżeli nie wiadomo, co organ wydający decyzję miał na myśli – dodał wiceprezydent Bydgoszczy.
Sebastian Chmara oświadczył, że włodarze miasta są obecnie w bardzo trudnym położeniu, gdyż przystępując do organizacji międzynarodowych zawodów, co poprzedzone jest zawsze czasochłonnymi zabiegami, już nigdy nie będą mieli pewności, czy na tydzień przed imprezą nie okaże się, że cały wysiłek poszedł na marne, bo nie będzie zezwolenia wojewody.
Były wieloboista wyraził także przekonanie, że w żadnym innym mieście do takiej sytuacji jak w naszym by nie doszło, bo władze robiłoby wszystko, żeby taka impreza się odbyła. Tak też powinni postępować decydenci bydgoscy : – Niezależnie od tego, czy te osoby urodziły się w Bydgoszczy i czy mieszkają w Bydgoszczy, powinny działać na rzecz Bydgoszczy – zaznaczył z przekąsem Chmara.
Wiceprezes Zawiszy Dariusz Bednarek przedstawił dokumenty, zaświadczające o tym, że na stadionie zakończono prace modernizacyjne, dzięki którym, zgodnie z wolą policji, kibice mogą opuszczać obiekt również bramą od strony Powstańców Warszawy. Rzecznik prasowy K-PZPN, January Stodolny, przypomniał, że wykonane prace nie wynikały z nakazu, ale sugestii policji, a celem modernizacji było podniesieniu komfortu kibiców, którzy teraz trochę szybciej mogą wydostawać się z obiektu po zakończeniu meczu.
Dziennikarzy zaintrygowały przede wszystkim tajemniczo brzmiące słowa wojewody Mes, że posiada informacje, których nie może ujawnić. Wiceprezes CWZS zdradził, iż na jego prośbę o uchylenie rąbka tajemnicy, odpowiedziała, że są to tajne informacje operacyjne. Na żart zdobył się wówczas Chmara, mówiąc że wojewoda powinna je odtajnić, żeby umożliwić bydgoszczanom zabezpieczenie przed czyhającymi na nich niebezpieczeństwami.