- Z roku na rok ubywa czytelników, ale przybywa dłużników. Dzisiaj około dwieście osób jest nam winnych średnio ok. sto złotych. Łącznie – ok. 20 tysięcy złotych. To połowa naszego rocznego budżetu na zakup książek dla naszej biblioteki i dziewięciu filii – mówi dyrektor PBW w Bydgoszczy Ewa Pronobis-Sosnowska.
Każdy czytelnik zapisując się do biblioteki podpisuje m.in. oświadczenie o zaznajomieniu się z regulaminem tej instytucji. Jest tam zapis, który mówi wprost, że biblioteka może na drodze sądowej domagać się zwrotu wypożyczonych książek. – Nie korzystaliśmy dotychczas z tej drogi, ale teraz już naprawdę straciliśmy cierpliwość. Tylko w styczniu wydaliśmy 350 złotych na znaczki, żeby wysłać upomnienia – mówi dyrektor Pronobis-Sosnowska. – Regulamin jest po to, żeby go przestrzegać. Nie może być tak, że ktoś czeka pół roku na książkę, której ktoś inny nie oddaje. Wyślemy jeszcze ostateczne upomnienia. Jeśli nie przyniosą skutku, będziemy domagać się książek lub rekompensaty w sądzie. Oczywiście koszty sądowe obciążą niesolidnych wypożyczających – dodaje.