Po godzinie 20 gdy na tafli miejskiej ślizgawki przebywało około 100 osób. Była to już ostatnia zmiana jeżdżących na łyżwach tego dnia. Według relacji uczestników w pewnym momencie dało się słyszeć donośne zgrzytanie dachu. Zgrzyty i trzaski, a także wezwania pracowników obsługi ślizgawki do ewakuacji z tafli lodowiska pozwoliły wszystkim na czas opuścić wnętrze namiotu. – Niemal natychmiast po ewakuacji zawalił się środek dachu lodowiska ? powiedział naoczny świadek całego zdarzenia, który prosił o anonimowość. Według relacji innych osób późnym popołudniem można było zobaczyć dwie osoby, próbujące odśnieżyć dach. Nie jest jednak znana przyczyna zawalenia dachu. Czy konstrukcja okazała się wadliwie zbudowana, czy rzeczywiście dach zawalił się pod naporem śniegu zawyrokować dzisiaj nie można.

Po powiadomieniu bydgoskich służb ratunkowych, na miejsce zdarzenia przybyły trzy zastępy straży pożarnej, które sprawdziły cały zagrożony teren w poszukiwaniu ewentualnych poszkodowanych, a także policja, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego i przedstawiciele centrum zarządzenia kryzysowego.

Od kilku dni w mediach przetaczały się apele o bezwzględnej konieczności odśnieżania dachów ze względu na grożące niebezpieczeństwo budowlanej katastrofy. Na celowniku tropiących były głównie hipermarkety. Nikt o miejskim lodowisku nie pomyślał.

Specjalny komunikat wydał natomiast Leśny Park Kultury i Wypoczynku, organizator miejskiego lodowiska: Dziś tuż po godzinie 20 uszkodzeniu uległa hala namiotowa ulokowana u zbiegu ulic Wojska Polskiego i Magnuszewskiej, w której znajduje się lodowisko. Osoby, które miały wejść na taflę o godzinie 19.15 zostały poinformowane o zamknięciu obiektu, zostały im zwrócone pieniądze za zakupione bilety. Hala w chwili uszkodzenia była pusta. Trwa postępowanie mające wyjaśnić przyczyny zdarzenia. Namiot zostanie w najbliższych dniach zdemontowany. Lodowisko w tym czasie będzie nieczynne.

Nasze obiekty sportowe nie mają ostatnio szczęścia do dachów. Wiadomo, że nad Stadionem Narodowym jak pada deszcz nie można ze względów konstrukcyjnych dachu zamknąć – nasz dach był zamknięty na stałe, ale dość niesolidnie. Spadło trochę śniegu i się zawalił. Ludzie mieli przy tym podwójne szczęście. Nie dość że nic się nikomu nie stało, to jeszcze Myślęcinek zwraca pieniądze za niewykorzystany czas zabawy na lodzie.
Bartosz Bieliński