W imieniu wnioskujących o odwołanie przewodniczącego Rady Miasta argumenty za przedstawił szef klubu radnych PiS Mirosław Jamroży. Wskazał on, że bydgoska rada jest niezwykle krytycznie oceniana przez bydgoszczan, a winę za to ponosi jej przewodniczący. Skrytykował odbieranie radnym opozycji prawa do swobodnego wypowiadania się na sesji rady. Domagał się równości podmiotów i pluralizmu. Czarę goryczy przelało uniemożliwienie dyskusji na sesji w kwietniu, kiedy to odebrano radnym opozycji prawo przedstawienia wniosków w sprawie stosowania się przez bydgoskie władze do niepublikowanych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, a także niewprowadzenie planu naprawczego zaproponowanego przez radnych PiS i odrzucenie postulatów powołania komisji etyki i zaangażowania do obsługi prawnej radnych niezależnej kancelarii. – Pan reprezentuje interesy prezydenta i swojej partii, a nie wszystkich radnych – dowodził Jamroży.

Występujący w obronie Sobocińskiego szef radnych PO Maciej Zegarski posłużył się cytatem z wystąpienia premier Beaty Szydło, odnoszącym się do działań obecnej opozycji sejmowej. – Jesteście cyniczni i hipokrytami. Żywicie się konfliktem – grzmiał Zegarski i dodał, że radni PiS to sfrustrowana grupa niedoszłych posłów, prezesów spółek skarbu państwa i wojewodów. – Marnujecie nasz czas! Marnujecie czas dr. Sobocińskiego, prezydenta. To niepotrzebne. Nie przedstawiacie nawet kandydata, który miałby zająć miejsce Zbigniewa Sobocińskiego – mówił Zegarski.

Wystąpienie Rafała Piaseckiego (PiS) wywołało zamieszanie. Wniósł on, by doprowadzić odwoływanego przewodniczącego Rady Miasta na salę sesyjną. Zbigniew Sobociński wyszedł wcześniej z sali obrad. Swój wniosek Piasecki argumentował postanowieniem regulaminu rady miasta, który stanowi, że sprawy osobowe rada winna rozstrzygać w obecności zainteresowanego. Prowadzący obrady Jan Szopiński (SLD) zarządził przerwę. Po konsultacjach z radcą prawnym urzędu wiceprzewodniczący rady uznał, że wniosek Piaseckiego jest zasadny.

Po powrocie Zbigniewa Sobocińskiego na salę obrad Rafał Piasecki wsparł wniosek o odwołanie przewodniczącego. Stwierdził, że Sobociński nie nadaje się do przewodzenia bydgoskiej radzie. – Jest despotyczny, kłótliwy, z pogardą traktuje radnych opozycji, regulamin jest łamany notorycznie – dowodził Piasecki i jako wzór do piastowania funkcji przewodniczącego przywołał postaci śp. Felicji Gwincińskiej i Romana Jasiakiewicza. – Kończ waść, wstydu oszczędź! – zakończył wystąpienie Piasecki.

Stefan Pastuszewski (PiS) wniosek o odwołanie określił jako zastanawianie się rady nad sobą samą. – Samorządność przeżywa kryzys. Czy lider dobrze spełnia swoje funkcje? – pytał Pastuszewski i stwierdził, że nie. Zarzucił Sobocińskiemu nieobecność w życiu miasta. – Nigdzie pana nie ma. A rola lidera jest wielka i przewodniczący Sobociński takiej roli nie spełnia – argumentował Pastuszewski.

Krystian Frelichowski (PiS) zarzucił Sobocińskiemu ciągły pośpiech. – Większość moich wypowiedzi pan przerywa. A jak zabiera głos radny niezależny to pan przewodniczący zawsze mu przerywa. Radny niezależny na to nie pozwala i mamy na sesjach przepychankę – wskazywał wywoływanie przez Sobocińskiego niepotrzebnych sporów. Frelichowski zaapelował, żeby nie robić pośmiewiska z procedury tajnego głosowania nad odwołaniem. Przypomniał, że gdy powoływano Sobocińskiego radni koalicji musieli pokazywać wypełnione karty do głosowania przed oddaniem głosu.

Głos zabrał również radny niezależny, o którym mówił radny Frelichowski. Bogdan Dzakanowski stwierdził, że prezydent Rafał Bruski wywiera niedopuszczalny nacisk na przewodniczącego rady miasta, a ten mu ulega. Jako przykład podał doprowadzenie do odwołania go ze składu komisji rewizyjnej, na posiedzeniach której wykazywał on niegospodarną działalność prezydenta.

Jan Szopiński zabrał głos w imieniu radnych SLD. Apelując o wspólną pracę dla Bydgoszczy zakomunikował, że SLD wniosku o odwołanie nie poprze. – Apeluję, żeby nie dzieliło nas to głosowanie – mówił Szopiński.

Prezydent Rafał Bruski zaapelował do Bogdana Dzakanowskiego o zgłaszanie do właściwych służb wszystkich nieprawidłowości. – To jest pana obowiązek – stwierdził Bruski. Następnie wziął w obronę przewodniczącego Sobocińskiego. – Nigdy nie złamał przepisów. Gdyby było inaczej, wojewoda pomógłby w stwierdzeniu, że tak było – dowodził Bruski i zaapelował do opozycji, żeby swoją aktywność skierowała na zabieganie o budowę S5, powstanie uniwersytetu medycznego, dofinansowanie przebudowy Grunwaldzkiej. – Apeluję do was. Róbcie mniej konferencji prasowych. Może wspólnie usiądziemy dla jakiegoś sukcesu w Warszawie dla naszego miasta – wezwał radnych PiS.
Potem na ekranie został w ramach debaty odtworzony kilkuminutowy film z obrad sejmu, który miał dowodzić łamania praw opozycji.

Najostrzej na to zareagował Rafał Piasecki, który stwierdził, że prezydent Bydgoszczy sprowadził sesję rady miasta do kabaretu, przenosząc tematykę obrad na sprawy parlamentarne. Zarzucił PO, że gdy ona była przez 8 lat u władzy to kupczyła losem Polski. – Mija dopiero sześć miesięcy jak rządzimy, wy przez osiem lat wszystko zawaliliście – stwierdził.

Krystian Frelichowski zaprezentowany film określił jako coś “obrzydliwego, w formie PRL-u”.
Jarosław Wenderlich (PiS) zauważył, że choć prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie prywatyzacji Zawiszy, to postępowanie w sprawie zakupu kolejki rollercoaster w Leśnym Parku Kultury i wWypoczynku zostało przez prezes Urzędu Zamówień Publicznych wznowione.

Na tym dyskusja radnych się zakończyła.

W tajnym głosowaniu udział wzięło 29 radnych (nieobecny był Stanisław Grodzicki z PiS, Zbigniew Sobociński nie wziął udziału w głosowaniu, w przeciwnym razie głosowałby we własnej sprawie). Za odwołaniem zagłosowało 11 radnych, 17 było przeciw, a 1 wstrzymał się od głosu.

Zbigniew Sobociński po ogłoszeniu wyników stwierdził, że debata była dla niego bolesna. Przypomniał, że gdy był wybrany na przewodniczącego rady nikt z opozycji nie pogratulował mu wyboru. Mimo tego do maja tego roku współpraca w radzie układała się dobrze. – Dzisiaj jestem innym człowiekiem, okazało się. To bolesne. W buty Gwincińskiej czy Jasiakiewicza nigdy nie wejdę. Jestem Sobociński. Teraz wychodzi młody radny i krytykuje. Pracuję 16 godzin dziennie. 36 lat ciężkiej pracy – stwierdził i dodał, że dla niego najważniejsza jest praca u podstaw. Sobociński zauważył, że pęknięcie w narodzie jest ogromne. Z tego powodu napawa go nadzieją to, że jeden z radnych opozycji wstrzymał się od głosu, że nie przekonały go głosy nawołujące do odwołania go ze stanowiska.