- W Bydgoszczy protestowało w minionym tygodniu około 5 tysięcy młodych ludzi przeciwko ACTA. Proszę mi powiedzieć, dlaczego głosował Pan za tym porozumieniem w Parlamencie Europejskim. Znał Pan ten dokument?

Mam zwyczaj zapoznawania się z dokumentacją, która jest przedkładana do głosowania. I tu chodzi przede wszystkim o to, że w internecie sprzedawane są podróbki. I jeśli mamy do czynienia ze sprzedawaniem podróbek garniturów, spodni, czy butów to strata dotyczy tylko tego, że są to produkty gorszej jakości. Jeśli jednak mamy do czynienia z podróbkami na przykład produktów medycznych, to zagrożone jest zdrowie, a nawet życie.

- I co? Nie dostrzegł Pan w ACTA tych zapisów prewencyjnych? Groźnych dla wolności?

Uważałem, że w świetle zagrożeń zdrowia i życia, takie a nie inne głosowanie jest uzasadnione. I to były argumenty, które do mnie trafiły. Ale potem zgłosili się do mnie internauci. W Brukseli i tu w Warszawie. Przedstawili swoje argumenty i mnie przekonali. Dokonałem rewizji swoich przekonań. Skierowałem pytanie do Komisji Europejskiej. Pytałem o ową prewencję, o której pan mówi, o zgodność z prawem europejskim, o zagrożenie wolności w internecie. Otrzymałem odpowiedź trzy tygodnie temu. I proszę sobie wyobrazić, że zostałem wprowadzony w błąd zapewnieniem, że ACTA jest zgodna z Kartą Praw Podstawowych UE. Teraz mamy już przecież orzeczenie trybunału w Strasburgu, że ACTA nie jest zgodna z prawodawstwem. Proszę zwrócić uwagę na poziom manipulacji.

- Wróćmy do demonstrującej młodzieży. Demonstracja w Bydgoszczy była największą od wielu lat. Także w Polsce demonstracje liczyły od kilku do kilkudziesięciu tysięcy uczestników. Myśli pan, że rodzi się jakiś trwalszy ruch społeczny, polityczny?

Te demonstracje pokazują przede wszystkim siłę internetu. Siłę Facebooka. Wirtualnej przestrzeni. Internet stał się siłą. Ludzie mogą tu się mobilizować do działania. Czy będzie to akcja jednorazowa? Nie wiem. Internet stał się miejscem, które generuje ruchy społeczne. A czy będą miały one charakter trwały. Czas to zweryfikuje.

- Krytycy PiS mówią, że jest to partia mocno scentralizowana. W bydgoszczy24 opisywaliśmy niedawno procedurę powoływania szefów okręgów. Mówiąc mocno w skrócie: kandydaci zgłaszają się do prezesa Kaczyńskiego, a ten namaszcza jednego nominata i tego wysyła na zjazd okręgowy partii. W okręgu można go jedynie przyklepać albo odrzucić.

W Polsce nastąpiło zjawisko prywatyzacji partii politycznych. We wszystkich partiach. Wszystkie mocne osobowości są eliminowane. Taki los spotkał w PiS Marka Jurka, Kazimierza Ujazdowskiego, Ludwika Dorna, Jacka Kurskiego, mnie… To samo dzieje się w Platformie. Donald Tusk stworzył PO ze świętej pamięci marszałkiem Płażyńskim i Olechowskim i z innymi liderami. Tych ludzi już przy Tusku nie ma. Nie ma Jana Rokity, Andrzeja Olechowskiego, Piskorskiego. I tak to jest… W PiS też. Wyrzuca się ludzi wartościowych, a otacza się kimś takim jak Ryszard Czarnecki. Człowiek koniunkturalny. Człowiek, który nosił teczkę za Andrzejem Lepperem, a kiedy Lepper zaczął przegrywać, przybiegł do PiS. I czatował przy drzwiach na Jarosława Kaczyńskiego.

- A co Pan zrobi, żeby Solidarna Polska nie byłą prywatną partią posła Ziobry? Czy Jacka Kurskiego?

To jest partia otwarta dla osobowości. Jacek Kurski jest osobowością. Ludwik Dorn jest osobowością. Ja sobie cenię, że tacy ludzie są z nami. Ludzie słabi nie poradzą sobie z problemami. Każda firma poszukuje ludzi zdolnych, silnych, a w polskiej polityce szuka się teraz, przepraszam, klakierów. Lider firmy szuka ludzi zdolnych, którzy przyniosą firmie zyski, a dzisiejszy prezes polskiej partii politycznej szuka ludzi słabych, którzy nie będą dla niego zagrożeniem…

- Tak, tak, ale co z takimi mechanizmami, jak dzisiejsze wybory szefów okręgów w PiS? Też będziecie nominowali kandydatów do władz okręgowych?

Demokracja oczywiście nie może prowadzić do anarchii. Musi być przestrzeń dyscypliny, podejmowania decyzji i przestrzeń dyskusji. Trzeba znaleźć złoty środek…

- A co z tym namaszczaniem kandydatów na szefów struktur?

Nie, nie… My chcemy, żeby decydowała większość. Nie będzie żadnego namaszczania. Szef partii powinien mieć raczej możliwość jedynie sprzeciwu w określonych sytuacjach.

- Jakich sytuacjach?

Chodzi o sytuacje wyjątkowe. No, powiedzmy, że ktoś ma na sumieniu jakieś przestępstwa kryminalne, to szef partii powinien mieć prawo sprzeciwić się takiej kandydaturze. Ale zasadą będzie wybór przez lokalną strukturę. Idzie też o to, żeby lokalni liderzy umiejący zyskać poparcie byli autentycznymi przywódcami. Proszę pana, my nie chcemy być małą partią. My chcemy mieć dziesiątki, a może setki tysięcy ludzi w Solidarnej Polsce. Chcemy odnieść sukces poprzez ludzi.

- Dziękuję za rozmowę.