Senator Jan Rulewski ma prawo sądzić, że podpadł prezydentowi Rafałowi Bruskiego. Ma pomysł na to, co zrobić, aby Bydgoszcz stała się miastem piękniejszym i bardziej atrakcyjnym dla mieszkańców i turystów, ale jego realizacja może zagrozić interesom deweloperów. Kilka miesięcy temu parlamentarzysta zaprezentował projekt parku śródmiejskiego pod nazwą ?Wzgórza Bydgoskie?, po realizacji którego na Skarpie Bydgoskiej powstałaby 10-kilometrowa trasa spacerowo-rekreacyjna, z miejscami widokowymi, obiektami usługowymi, handlowymi, sportowymi czy jeszcze innymi.

Budowa parku ciągnącego się od Wzgórza Dąbrowskiego przez Wzgórze Wolności aż do wyżyny w Łęgnowie miałaby trwać około 15 lat, ale już teraz powinna zapaść wiążąca decyzja. Chodzi o to, żeby nie powstały na tej trasie nowe budynki, których usytuowanie sprawi, że realizacja projektu będzie niemożliwa. Dlatego ważne jest uzyskanie wsparcia dla tego projektu ze strony prezydenta miasta oraz radnych miejskich.

- Poprosiłem przewodniczącego Zbigniewa Sobocińskiego o zorganizowanie spotkania z udziałem przewodniczących klubów radnych. Zorganizował, ale szefów klubów radnych na nim nie było – relacjonuje senator Rulewski.

Natomiast umówienie się na spotkanie z prezydentem graniczy z cudem, gdy senator traktowany jest jak zwykły petent. Jan Rulewski miał czekać 30 dni na odpowiedź, ponieważ chęć rozmowy z prezydentem została przez jego doradcę potraktowana jako wniosek, który zostanie rozpatrzony w terminie określonym przez kpa. A przecież ustawa mówi, że prezydent jest zobowiązany niezwłocznie przyjąć parlamentarzystę, ?który przybył w związku ze sprawą wynikającą z wykonywania jego mandatu, oraz udzielić informacji i wyjaśnień dotyczących sprawy?.

Zgodnie z ustawą o prawach i obowiązkach posła i senatora, Jan Rulewski ma prawo przedstawić prezydentowi sprawę, którą wnosi we własnym imieniu albo w imieniu wyborców. Senator reprezentuje 20-osobową grupę mieszkańców, którzy brali udział w opracowaniu projektu ?Wzgórza Bydgoskie?. Ale nie został dopuszczony do prezydenta. – W sprawie ?wzgórz? Prezydent zaproponował inny termin spotkania – wyjaśnia Biuro Obsługi Mediów i Komunikacji Społecznej.

Na początku lipca Jan Rulewski otrzymał pismo od Rafała Bruskiego. ?Pragnę serdecznie podziękować Panu Senatorowi za zainteresowanie sprawami Miasta? – napisał prezydent. ?Chciałbym także poinformować, że zapoznałem się z Pana projektem ?Wzgórza Bydgoskie?.

Rafał Bruski odniósł się również do kwestii spotkania: ?deklaruję gotowość osobistego spotkania z Panem lub wyznaczę merytorycznych pracowników, z którymi będzie Pan mógł porozmawiać. Ze względu na liczne obowiązki oraz okres wakacyjny myślę, że możliwym terminem byłby wrzesień bieżącego roku?.

- Minął wrzesień, jest grudzień, w międzyczasie odbyły się wybory, a grupa inicjatorów nadal czeka na łaskawą audiencję, zawieszona między chęcią działania a blokadą ratusza – nie kryje rozczarowania wybrany na kolejną kadencję senator.

Prezydent wyraźnie unika Jana Rulewskiego. Nie zaprosił go do ratusza, gdzie w obecności innych bydgoskich parlamentarzystów przedstawił swojego pełnomocnika odpowiedzialnego za sprawy związane z powołaniem metropolii. – Skreślił mnie z listy gości ? kwituje senator z ramienia PO.
- Prezydent nikogo znikąd nie skreślił. Poniedziałkowe spotkanie miało charakter roboczy i zaproszeni na nie byli parlamentarzyści ściśle bydgoscy – tłumaczy ratuszowe Biuro Obsługi Mediów i Komunikacji Społecznej.

Rzeczywiście, Jan Rulewski słabo związany jest z naszym miastem. Urodził się w Bydgoszczy, był pierwszym przewodniczącym bydgoskiej ?Solidarności, mieszka w Bydgoszczy i właśnie próbuje zainteresować władze miasta projektem ?Wzgórza Bydgoskie?.

- Ściśle bydgoski byłem, gdy ważyły się losy ustawy o metropoliach – śmieje się Jan Rulewski. Rafał Bruski zadzwonił do senatora, kiedy przebywał on na Białorusi, prosząc, żeby lobbował za rozwiązaniem korzystnym dla Bydgoszczy.