Od kilku dni nie pali się czerwone światło na przejściu dla pieszych przy ulicy Fordońskiej na wysokości Bałtyckiej. Nasz fotoreporter był świadkiem niepokojącego zdarzenia. Z tramwaju linii nr 3 wysiadł młody człowiek, być może licealista, spieszący się na lekcje do VIII LO, i na pewniaka wszedł na jezdnię. Nie było czerwonego światła, więc sądził, że sygnalizacja świetlna jest nieczynna i uznał, że na pasach to on ma pierwszeństwo. Na szczęście jadący w stronę śródmieścia pojazd nie pędził z niedozwoloną prędkością i nie doszło do potrącenia.
Zagrożenie w tym miejscu, spowodowane jest głównie tym, że nieczynna jest jedynie część sygnalizacji świetlnej. Kierowca widzi zielone światło, a pieszemu nie pokazuje się czerwone. I zmotoryzowany, i niezmotoryzowany mogą sądzić, że mają prawo się przemieszczać.
Najciekawsze jest to, że jest to miejsce, gdzie bardzo często przebywają policjanci z drogówki, by upolować mandaty od osób łamiących przepisy ruchu drogowego. Tak są zajęci polowaniem, że nie zauważyli, iż nie pali się czerwone światło?
O zaistniałej sytuacji powiadomiliśmy Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej. Pozostaje tylko żywić nadzieję, że zdążą z interwencją nim dojdzie w tym miejscu do tragedii.