Śnieg zaczął prószyć już w sobotę. Ale dopiero w niedzielę wieczorem sypnęło mocniej i padało całą noc. Temperatura też zrobiła się zimowa. Minus 5-6 stopni. Kto się tego spodziewał? Rano, podczas drogi do pracy lub szkoły, padający śnieg mocno ograniczał widoczność, a na jezdniach, nawet przelotowych dróg, leżała warstwa śniegu. Spowolniło to ruch, a niektóre tramwaje i autobusy miały opóźnienia.
Atak, a właściwie kontratak zimy był tak silny, że wyjazd nielicznych pługów i piaskarek praktycznie był bez znaczenia dla zapewnienia pełnej przejezdności. Kierowcy zaskoczeni pogodą jeździli powoli i ostrożnie. Nawet łabędzie na bydgoskim Balatonie wydawały się ciężko zdumione atakiem zimy.
Naszemu reporterowi udało się uchwycić powrót zimy na osiedlach i bocznych drogach. Kilka dni temu trudno było przypuszczać, że tak będzie wyglądało nasze miasto 11 marca 2013 r. Starsi bydgoszczanie, ale oni na pewno nie mają racji, twierdzą, że ot – “w marcu jak w garncu” i taka nagła zmiana pogody to nic dziwnego. Młodzi, pobierający naukę, na pewno tłumaczą to bardziej racjonalnie. Wiadomo, że klimat się nam ociepla, ale instytucje międzynarodowe i politycy czynią wszystko, aby do tego nie dopuścić. Dlatego odnosimy sukces w walce z ocieplaniem się klimatu i miliardy euro, które na tę walkę są wydawane nie idą… chcieliśmy napisać na marne lub w błoto, ale z dumą piszemy… idą w śnieg! :)