Rok temu dzielna bydgoszczanka, korzystając z nieuwagi pijanego kierowcy, wyciągnęła kluczyki ze stacyjki jego samochodu i w ten sposób uniemożliwiła mu dalszą jazdę, podczas której mogło dojść do nieszczęścia. Wczoraj odpowiedzialnie zachował się inny mieszkaniec naszego miasta. Zwrócił uwagę na auto, które jechało zakosami, zahaczając kołami o krawędzie chodników, co mogło świadczyć o tym, że prowadzi je osoba nietrzeźwa.

Bydgoszczanin jechał za wykonującym niestandardowe manewry rajdowcem od Wyszyńskiego, przez Kamienną i Sułkowskiego. Na Kasztanowej zajechał mu drogę, uniemożliwiając dalszą jazdę i zadzwonił na policję. W tym czasie kierowca wysiadł z auta i wszedł do pobliskiego bloku.

- Skierowani na miejsce policjanci, po uzyskaniu od zgłaszającego rysopisu mężczyzny jadącego renault, sprawdzili pobliskie klatki chodowe. Na jednej z nich zastali 68-letniego mężczyznę odpowiadającego opisowi, a ponadto wyczuli od niego silną woń alkoholu – informuje st. asp. Lidia Kowalska z zespołu prasowego KWP w Bydgoszczy.

Kiedy funkcjonariusze podeszli bliżej, mężczyzna zaczął się szarpać i wykrzykiwać pod adresem policjantów słowa powszechnie uznawane za obelżywe i wulgarne. Ponieważ 69-latek nie zgodził się na zbadanie alkomatem zawartość alkoholu w organizmie, przeprowadzono badanie krwi, której wyniki nie są jeszcze znane.

Za jazdę wężykiem i obrzucenie wyzwiskami policjantów na pewno spotka go kara. Prowadzenie pojazdu w stanie po użyciu alkoholu skutkuje zakazem prowadzenia pojazdów na czas od sześciu miesięcy do trzech lat. Za znieważenie funkcjonariusza publicznego grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.