W czerwcu otwarto pierwsze w mieście parkowe stacje bookcrossingowe. Dzisiaj, po niespełna trzech miesiącach, wymagają one naprawy.
Czytelnicy poinformowali nas o wyrwanych drzwiczkach, które miały osłaniać przed deszczem dziuple na książki w parku Kochanowskiego. W pogodne dni spacerowicze mogli wybrać sobie coś odpowiedniego z półki w pniu drzewa i oddać się lekturze na parkowej ławce.
- Wiemy o wyrwanych drzwiczkach. Zostaną naprawione w najbliższym czasie - uspokaja Anna Strzelczyk-Frydrych z ratuszowego Biura Komunikacji Społecznej. Trudno jednak zachować spokój, gdy widzi się skutki działalności chuliganów czy bezmyślnych wandali.
Na pomysł utworzenia plenerowej biblioteczki wpadła Jolanta Niwińska, wiceprezes Fundacji Bookcrossing Polska. Najbardziej znana bydgoska propagatorka czytelnictwa zakomunikowała radośnie w trakcie uroczystości otwarcia: "Niechaj wszem Polacy znają, że bydgoszczanie biblioteki w drzewach mają!"
Nam się nasuwa inna parafraza słów Mikołaja Reja: "Niechaj wszem bydgoszczanie znają, że wśród siebie także bezmózgowców mają."