Była liderka PJN napisała list otwarty, w którym atakuje m.in. Magdalenę Żuraw, kandydatkę PiS do Sejmu z okręgu bydgoskiego. “Od kilku dni z zadziwieniem obserwuję kampanię wizerunkową PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Mam nieodparte wrażenie, że to już gdzieś widziałam. Co więcej – w pewnym sensie – muszę uznać, że jestem współautorką kierunku politycznego, do którego dziś próbujecie przekonać Polaków” – pisze Kluzik-Rostkowska. “Szkoda Was, a jeszcze bardziej szkoda Waszych młodych koleżanek, które dziś uśmiechają się do nas z wyborczych plakatów. Zdecydowanie “ładne buzie”. Zastanówcie się czy warto dawać świadectwo wizerunkowi, z którym dzień po wyborach wasz szef rozstanie się bez sentymentów?- kończy swój list obecna kandydatka PO.

Magdalena Żuraw nie pozostała jej dłużna. “Chciałabym Panią zapewnić, że ani ja – ani moje koleżanki – zawiedzione nie będziemy (…) W sumie jest mi Pani szkoda: start z listy partii, która odpowiada za zwiększenie długu o prawie 300 mld zł, wyższe podatki, chaos na kolei czy zgodę na tzw. pakiet klimatyczno-energetyczny (w wyniku czego cena prądu wzrośnie przynajmniej o 40 proc.), musi być prawdziwym koszmarem. Chyba że dla Pani, jak twierdzą niektórzy, to Pensja Jest Najważniejsza…? – pisze na swoim blogu Żuraw.

“Gazeta Wyborcza” piórem Pawła Smoleńskiego nie zostawia suchej nitki na “aniołku Kaczyńskiego”. Wszystko przez nieco ironiczny wpis Magdaleny Żuraw na blogu, dotyczący Europejskiego Kongresu Kobiet. Kandydatka konsekwentnie nazywa jego uczestniczki “towarzyszkami”, co publicysta “Wyborczej” komentuje bez pardonu: “Zdaje się, że Magdalena Żuraw nie lubi kobiet w ogóle, co w jej środowisku politycznym nie jest wcale rzadką przypadłością”.

Artykuł z “GW” Żuraw skomentowała na Facebooku jednym zdaniem: “Mam powód do dumy :-) Skrytykowała mnie “Wybiórcza”.

Moim zdaniem

Przy tej nudnej kampanii wyborczej jaką widzimy w Bydgoszczy, miło jest popatrzeć na zmagania kandydatki w bojach z ogólnopolskimi rywalami. Bo przecież zarówno Kluzik-Rostkowska, jak i “GW” są bardzo poważnymi graczami na polskiej scenie politycznej. I jak na razie Żuraw wychodzi z nich obronną ręką. Gdzie trzeba – wchodzi na werbalny ring, gdzie nie warto – macha ręką.