Zamknij
REKLAMA

Zapalona zapałka

18:55, 28.10.2019 | .
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Jacek Nowacki

W czwartek, 24 października nieco po 18.00 w Galerii Autorskiej przy Chocimskiej otwarto wystawę linorytów Jacka Solińskiego pt. „Prognoza pamięci” oraz  retrospektywnego pokazu prac autora z lat 1986 – 2019.

Jak mówi sam autor, linoryt z upływem lat stał się dla niego czymś więcej niż tylko techniką graficzną. Pozwolił opisać powszedniość, uczył go dyscypliny i syntezy. Pozwalał zmierzyć się z nieubłaganym czasem, zmuszał do cierpliwości. Ta z kolei pozwalała na swoiste „filozofowanie przy pracy”. 

A o czym duma tak naprawdę zamyślony Pan Jacek?  Proszę wyobrazić sobie lewą i prawą stronę piwnicznej Galerii: czternaście prac, po siedem z każdej strony. Pomiędzy nimi dodatkowo sześć czarno-białych płaszczyzn. Ich bohaterem jest mężczyzna, bardzo często alter ego Pana Jacka. Raz tylko przemyka przed naszym wzrokiem kobieca postać. Jak wyjawił artysta - ukochana żona. W zwiewności swojej zatracona. A ów mężczyzna? Raz pochylony, raz chcący ulecieć do Nieba (w duchowości chrześcijańskiej jak najbardziej zakorzeniony), innym razem klęczący, schowany pod parasolem w czasie deszczu, płynący łodzią niczym gondolier, wykonujący zwykłe czynności (takie jest chociażby sprzątanie). Czasami towarzyszą mu… zwierzęta (pies, ptak). A więc? „Życie samo” - jak powiedziałby zapewne przyjaciel Pana Jacka Marek Kazimierz Siwiec, obecny jak zawsze na spotkaniach w Galerii. Linoryty zresztą  pokazują pewną ascezę. Nie są wielotematyczne, pełne przepychu. Raczej w wyciszeniu sygnalizują stan, w którym znajduje się Autor, jego rozumienie świata i szukanie z „zapaloną zapałką” sensu w pojedynczych mgnieniach. Szukanie światła. By potencjalny odbiorca to zrozumiał  musi jeszcze po drodze przejść z Panem Jackiem przez wąskie i strome schody tego, co przytrafiało mu się w Życiu  i w tym, w czym wzrastał. Takie same, które prowadzą do jego ukochanej Galerii. Ta Droga to synonim czegoś i Kogoś Istotnego. „Happiness is The Road”. Na tej drodze trzeba jeszcze oswoić swoją samotność. Czasami zamknąć się przed wszystkimi. Dokonać inwentaryzacji wnętrza i tworzywa artystycznego. By mieć siły, by iść przez Życie z poczuciem sensu.

Spotkanie przepełniała cisza. Na początku w małej piwniczce dało się słyszeć muzykę, niczym delikatny gregoriański chorał wzbogacony nutami jazzu i dźwiękami trąbki. Odczytano specjalny list Wojciecha Kassa napisany specjalnie na tę wystawę - ”poetyckie wejrzenie w tę sytuację twórczą”. Potem rozbłysło światło. W postaci prezentacji multimedialnej zobrazowano 266 elektronicznych linorytów o znamiennych tytułach, że wspomnę „Dniejącego przechodnia”, "Wśnionego w ziemię”, „Poza teraźniejszość”, „Przejrzenie”, „Wejrzenie”, „Wyjrzenie” czy „Otwieranie wiary”, które doskonale uzupełniły i dopełniły wieloletnią Drogę artystyczną Pana Jacka. Pokazały go w pełnej krasie. Z sali padła nawet sugestia, że byłyby wspaniałymi witrażami. Na pewno zaś są „Oknem na Świat”, swoistym „Oknem Życia” dla nas wszystkich.

Mariusz Stoppel

(.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (1)

KasiaKasia

8 2

Bardzo ciekawa relacja ! 23:38, 28.10.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© bydgoszcz24.pl | Prawa zastrzeżone