Zamknij
REKLAMA

ŻYCIE W UKRYCIU (Galeria Autorska proponuje) – odsłona 57

16:48, 08.05.2021 | .
Skomentuj Joanna Witt-Jonscher, Madame Bovary (fragment)
REKLAMA

W pięćdziesiątej siódmej odsłonie "Życia  w ukryciu" Galeria Autorska proponuje poezję Georga Trakla w przekładzie Wiesława Trzeciakowskiego i obrazy Joanny Witt-Jonscher.

 

Georg Trakl – poezja w przekładzie Wiesława Trzeciakowskiego

Georg Trakl , ur.  3 lutego 1887 r. w Salzburgu w rodzinie sprzedawcy wyrobów z żelaza. Studiował farmację w Wiedniu (ukończył w 1910 r.) i zaczął w tym okresie publikować pierwsze wiersze. Pracował jako aptekarz w Innsbrucku. Tam prawdopodobnie miał łatwy dostęp do narkotyków, szczególnie kokainy, od której się uzależnił. Kokaina wywołuje początkowo ożywienie psychiczne, nadpobudliwość, likwiduje na krótko zmęczenie i apatię, ale szybko przemienia się to w depresję, przygnębienie, niechęć do życia i zanik witalności. Swój stan psychiczny poeta określił w jednym z listów do Ludwiga v. Fickera słowami:  "wtargnęła kamienna ciemność".

Georg Trakl na początku  I wojny światowej zaciągnął się do wojska, do służby sanitarnej. Pierwsze intensywne przeżycia w wyniku walk z wojskiem rosyjskim w Galicji  spotęgowały w nim stany lęku i depresji, zaburzenia psychiczne. Inaczej wyobrażał sobie wojnę. Skierowany został 7 października 1914 r. prosto z frontu do wojskowego lazaretu w Krakowie. Na tydzień przed śmiercią odwiedził go zaprzyjaźniony redaktor i wydawca (dwutygodnik artystyczny "Der Brenner") L. v. Ficker, który przywiózł mu - jak można wnioskować z okoliczności - upragnioną kokainę. 1 listopada 1914 r. Trakl umarł nagle, zażywając zbyt dużą dawkę tego narkotyku.

Zostawił po sobie niewielki, ale znaczący dorobek poetycki. Pierwszy tom "Gedichte" (1913 r.) zawiera wiersze w duchu symbolizmu oraz dekadencji, charakterystycznej dla epoki modernizmu i wiedeńskiego Jugendstil (secesja). W podobnych nastrojach jest tom poezji "Sebastian im Traum" (1914 r.), z dbałością przygotowany do druku, a wydany w czasie, gdy Trakl był na froncie. Z listu poety z 26 sierpnia 1914 r. wynika, że książka była już w tym czasie w sprzedaży. Przeżycia wojenne wpłynęły na pojawienie się w jego twórczości motywów i nastrojów typowych dla ekspresjonizmu (wiersze w czasopiśmie "Brenner").

Trakl, podobnie jak Novalis czy Rilke, to poeci głównie dla dusz  artystów i filozofów. Ich poezja jest wyrafinowana pod każdym względem: język, obrazowanie, symbolika, frazowanie wierszy, niezwykła melodyka i rytm wierszy.

WTrz

Wiesław Trzeciakowski, pisarz, tłumacz i badacz literatury niemieckojęzycznej (m.in. Novalisa, Trakla), krytyk literacki. Autor i współautor 34 książek. W 2015 r. ukazał się w jego przekładzie wybór poezji Georga Trakla  Helian i inne wiersze. Opublikował kilkaset artykułów i utworów w takich czasopismach literackich i naukowych jak Dekada Literacka (Kraków), Teksty Drugie (IBL PAN Warszawa), Topos (Sopot), Przegląd Artystyczno-Literacki (Toruń), Kwartalnik Artystyczny (Bydgoszcz). Mieszka w Bydgoszczy.

Anif 1

Wspomnienie: mewy towarzyszące na ciemnym niebie
Przygnębieniu mężczyzny.
Cicho mieszkasz  w cieniu jesiennego dębu,
Pogrążony w słusznym wymiarze pagórka;
 
Zawsze schodzisz w dół zielonej rzeki
Kiedy zapadł wieczór,
Rozbrzmiewająca miłość; spokojnie spotyka ciemne
Dzikie zwierzę,
 
Różowy człowiek. Upojony błękitną pogodą
Dotyka czoła umierające listowie
I rozmyśla poważne oblicze matki;
O, jak wszystko zapada w ciemność;
----------------------------------------
1 Miejscowość pod Salzburgiem. Trakl bywał tutaj na pieszych samotnych wycieczkach. W Anif znajduje się
zamek otoczony wodą, tzw. Wasserschloss. (Zamek Wodny), na tle malowniczego pejzażu alpejskiego.

 

Dusza życia

(Seele des Lebens)

 

Rozkład  miękko listowie otacza i mroczy,
W lesie mieszka jego dalekie milczenie.
Wkrótce wieś zda się jak ducha widzenie.
W czarnych gałęziach słychać szept siostry.
 
Samotny wkrótce na bezdrożu zagości,
Może to myśliwy idący ciemnymi ścieżkami,
Zwierzę wychodzi wolno z drzew arkady,
Wtedy powieki rozszerzają się od boskości.
 
Błękitny strumyk pięknie w dół się toczy,
Pod wieczór chmury się zjawiają;
Dusza także milczy jak anioł.
Znikają nietrwałe widziadła z oczu.

 

 

W czerwonym listowiu

(Im roten Laubwerk voll Guitarren)

 

W czerwonym listowiu  gitar głos
Dziewczynom żółte włosy  powiewają
Przy płocie, gdzie słoneczniki stoją.
Przez chmury jedzie złoty wóz.
 
W brązowych cieniach spokój głuchy
Starcy obłapują się starości na przekór.
Sieroty słodko śpiewają na nieszpór
W żółtej duchocie brzęczą muchy.
 
 
Przy strumieniu kobiety myją się jeszcze.
Falują linki rozwieszone.
Ta mała, w której upodobałem sobie,
Wraca z powrotem w zmierzchu.
 
Spadają wróble ze stygnącego nieba
Gnicie się wkrada w zieleń i jej szkodzi.
Głodnemu zda się, że może go uzdrowi
Zapach cierpkich ziół i chleba. 

 

Helian

(Helian)

 

W tych samotnych godzinach ducha
Pięknie iść w słońcu
Do końca tych złotych murów lata.
Cicho rozbrzmiewają kroki w trawie ; wciąż przecież śpi
Syn bożka Pana w szarym marmurze.
 
Wieczorami na tarasie upijaliśmy się brązowym winem.
Czerwonawo płonie brzoskwinia w listowiu ;
Delikatna sonata, wesoły śmiech.
 
Piękna jest cisza nocy.
Na ciemnym planie
Spotykamy się z pasterzami i białymi gwiazdami.
 
Kiedy przyszła jesień
Ukazała się pusta przejrzystość w zaroślach
Ukojeni idziemy do czerwonych murów
A okrągłe oczy biegły za lotem ptaków
Wieczorem spada biała woda do grobowych urn.
 
W bezlistnych konarach triumfuje niebo.
W czystych dłoniach wieśniak niesie chleb i wino
I spokojnie dojrzewają owoce w słonecznych izbach.
O jak poważne jest oblicze bliskich nam umarłych.
Przecież dusza raduje się oglądaniem prawości.
 
Gwałtowne jest milczenie spustoszonego ogrodu,
Oto młody nowicjusz ozdobił czoło wiankiem brązowych liści,
Jego oddech pije zimne złoto.
Ręce dotykają starości błękitnawej wody
Lub zimną nocą białe policzki sióstr.
 
Cicho i harmonijnie przechodzi się przy przyjaznych pokojach, aż tam,
Gdzie jest samotność i szemranie klonu,
Gdzie być może nadal śpiewa drozd.
Piękny jest człowiek ukazujący się w ciemności,
Gdy porusza zadziwiająco ramieniem i nogami,
A w purpurowych oczodołach przewracają się ciche oczy.
 
Na nieszpory zatraca się obcy przybysz w czarnym listopadowym rozkładzie,
Pod zbutwiałym konarem, przy murach pokrytych trądem,
Gdzie przedtem chodził święty brat
Pogrążony w łagodnym dźwięku strun swego szaleństwa.
 
O jak samotnie kończy wieczorny wiatr,
Umierając pochyla swą głowę w ciemność drzewa oliwkowego,
Wstrząsająca jest zagłada płodzenia.
W takiej godzinie oczy patrzącego napełniają się
Złotem jego gwiazd.
 
Wieczorem ugrzęzło bicie dzwonów, ustał dźwięk,
Rozpadają się czarne mury przy placu,
Umarły żołnierz woła do modlitwy.
 
Blady anioł
Syn wstępuje do pustego domu swoich ojców.
 
Siostry poszły daleko do sędziwych starców.
Nocą znalazł je zaspany pod kolumnami w domowej sieni,
Powróciły z tragicznych pielgrzymek.
 
O jak sztywne od błota i robactwa ich włosy,
A on pośrodku srebrnymi stopami stoi,
I każdą umarłą wyprowadza z ogołoconych pokojów.
 
O wy psalmy w płomiennym deszczu o północy
Oto służący nakryli muślinem łagodne oczy,
Dziecięce owoce dzikiego bzu
Pochylają się w zadziwieniu nad pustym grobem.
 
Cicho toczą się pożółkłe księżyce
Nad rozgorączkowaniem młodzieńca,
Nim nadejdzie zima za milczeniem.
 
Wzniosłe przeznaczenie rozmyśla schodząc w dolinę Kidron
Gdzie cedr, łagodne stworzenie,
Rozwija się pod błękitną brwią Ojca
Przez pastwisko wiedzie nocą pasterz swoje stado.
Lub są to krzyki we śnie,
Kiedy spiżowy anioł w gaju przystępuje do człowieka,
Ciało świętego do cna topi się na rozżarzonym ruszcie.
 
Wokół lepianek puszcza pędy purpurowa winorośl
Dźwięczący tłumok pożółkłego ziarna,
Brzęczenie pszczół, lot żurawia.
Wieczorem spotykają się zmartwychwstali na skalnej ścieżce.
 
W czarnych wodach przeglądają się trędowaci ;
Lub otwierają pokryte błotem draperie.
Skarżąc się balsamicznemu wiatrowi, który wieje z różowego wzgórza.
 
Smutne dziewki obmacują poszukująco uliczki nocy
Czy znajdą kochających pasterzy.
W sobotę rozbrzmiewa w chatach łagodny śpiew.
 
Niech pieśń nie zapomni też tego chłopca,
Jego szaleństwa, i białych brwi, i drogi umierania,
Przegniłego, który błękitne otwiera oczy.
O jak smutne jest to pożegnanie.
 
Stopnie szaleństwa w czarnych pokojach,
Cienie starców pod otwartymi drzwiami,
Oto dusza Heliana ogląda siebie w różowym lustrze
A śnieg i trąd spadają z jego czoła.
 
Na ścianach pogasły gwiazdy
I białe kształty światła.
 
Z dywanu schodzi szkielet grobów,
Milczenie spróchniałego krzyża przy wzgórzu,
Słodycz kadzidła w purpurowym wietrze nocy.
 
O wy zmiażdżone oczy w czarnych ustach,
Oto wnuk w łagodnych objęciach nocy
Samotnie rozważa ciemniejący schyłek
Cichy Bóg opuszcza nad nim niebieskie powieki.

 

Mały koncert

(Kleines Konzert)

 

Czerwień, wstrząsa tobą to zjawisko –
Przez twoje ręce świeci słońce.
Czujesz jak od zapachu szaleje serce
Cicho do czynu się sposobi.
 
W południe płyną żółte pola.
Ledwie  usłyszysz jeszcze świerszczy głos,
Kosiarzy ostre cięcie kos,
Naiwnie milczą złote lasy.
 
W zielonych stawach tli się żar.
Cicho stoją ryby. Boże tchnienie
Budzi delikatnie strun drganie
Znak uzdrowienia dla trędowatych.
 
Duch Dedala krąży w błękitnych cieniach,
Zapach mleka w gałęziach leszczyny.
Długo słychać skrzypiec dźwięk miły,
A na pustym podwórzu pisk szczurów.
 
W dzbanie przy ohydnych tapetach
Kwitną zimne barwy fiołków.
Ciemne głosy umarły od sporów,
I narcyz w końcowym akordzie fletu.

 

 

      Helian i inne wiersze  Georga Trakla

      Badacze spuścizny literackiej G.Trakla odnotowują liczne wpływy znaczących poetów niemieckich i europejskich na autora Heliana, choć najczęściej należy chyba przez to rozumieć fascynację oraz motywy. Novalis, Hoelderlin, Eichendorff, Lenau, Heine, Baudelaire, Rimbaud, Verlaine, George czy Rilke - to najważniejsze nazwiska, tworzące krąg intelektualny i estetyczny Trakla. Szczególnie istotny wpływ, czy też siłę oddziaływania, miały w tym przypadku pisma Novalisa, Hoelderlina i Rimbauda, a także literatura filozoficzna F. Nietzschego. Pomogły one zapewne Traklowi sformułować własne przeczucia i myśli; znajdował w nich to, z czym mógł się utożsamiać. Oczywiście, ustalenie tych wpływów zawsze jest ryzykowne, chyba że autor wskaże je sam, jak to zrobił Trakl w wierszu An Novalis (Do Novalisa), który pierwotnie miał nosić inny tytuł: Grabsteinschrift (Napis nagrobny) lub Im Traum (We śnie). Obydwa tytuły wskazywały na motywy śmierci i snu (marzenia), typowe dla Novalisa, jednak dopiero wiersz An Novalis wyjaśnia wszystko bez żadnych wątpliwości. Podobnie motyw "Błękitnego Kwiatu" wskazuje bezpośrednio na Novalisa i jego powieść romantyczną Heinrich von Ofterdingen. Nic dziwnego, że badania literackie wciąż od nowa trudzą się odnajdywaniem śladów stylu liryki nocnej (Nachtlyrik) Novalisa w twórczości Trakla.

      Początki poetyckie Trakla wiążą się ściśle z symbolizmem i Secesją (Jugendstil), czego dowodem jest wiersz programowy, wprowadzający do zbioru poetyckiego z 1909 roku (Sammlung, 1909). Zbiór ułożył sam poeta; dotyczy to nie tylko tekstów, ale ich kolejności. Na związki z głównymi prądami epoki, jeśli chodzi o sztukę, wskazują zarówno motywy (obrazy morza, zagubione tragicznie fantastyczne krainy, rzadkie ogrody, duszne i zabójcze zapachy, wyziewy, czarne wody, krajobrazy jesienne w stadium gnicia, śmierci), jak struktura frazy i całego wiersza: wysoki stopień muzykalności tekstu, daktyle, trocheje, niespokojny rytm, aliteracje. Około 1906 roku Trakl stał się zwolennikiem filozofii Nietzschego. Spis jego lektur zawiera między innymi książki tego autora: Zaratustra, Narodziny tragedii, Poza dobrem i złem. Nie chodzi jednak o wpływy Nietzschego, takie jak w Drei Traeume (Trzy senne marzenia), ale o związek poglądów Trakla z najważniejszymi pojęciami metafizyki artystycznej Nietzschego. Przede wszystkim pojęcia: "wola mocy" i "Dionizos- Apollo". Te ostatnie przeciwstawne sobie pojęcie to uosobienie skrajnie różnych popędów. Są to symbolicznie ujęte podstawowe siły sztuki, będące odbiciem rzeczywistych sił natury. Dionizos symbolizuje upojenie (Rausch), amoralny żywioł, burzącą namiętność, a także życie - chwilę o randze absolutu, przemieniającą się w mękę i śmierć. Apollo to symbol harmonii, intelektu, jasnej strony życia, a także onirycznego marzenia. Dionizos przeciwnie: uosabia mrok podświadomości, zachłanności, prowadzące do wyczerpania. To, co dionizyjskie, leży u podstaw tragicznego mitu oraz u źródeł muzyki. Z kolei apollińskie są: plastyka i poetycka proza. Między tymi biegunami znajduje się poeta - liryk jako pośrednik między światem Dionizosa i Apollina. Lirykę Trakl rozumiał w sposób odpowiadający jej pierwotnemu związkowi słowa z muzyką, jak w liryce starożytnej Grecji. Muzyka była wysoko ceniona w domu rodzinnym Traklów; Georg sam uczył się gry na fortepianie w szkole powszechnej (Volksschule), a jego siostra Greta kształciła się na pianistkę koncertową. Trakl uważał muzykalność wierszy za jedną z najważniejszych struktur nośnych, odkrywających znaczenie słowa, a zarazem mającą własne znaczenie jako wyraz uczuć i artystycznych sugestii. Poezję Trakla należy dziś odczytywać w dwojakiej perspektywie: jako spojrzenie na "mitopoetyckie" wyrazy osobistych doświadczeń poety, w których prawda czasu odbija się w przeżywającym ten czas "Ja", a także jako głos dołączony do jego poetyckich wzorów, jak to Trakl sam wyraził w wierszu An Novalis: "Dalej żyje jego pieśń w nocnym domu boleści" (2 wersja). 

       Wiersz Helian należy do najbardziej znanych tekstów poetyckich Trakla. To utwór poetycki, w którym odnajdujemy charakterystyczny klimat i obraz dekadencji schyłku XIX wieku i początku XX wieku. Wskazują na to liczne tropy. Sam bohater tytułowy, Helian, to dekadent, którego zbutwiałej egzystencji odpowiada pora jesieni, czas zmęczenia, gnicia, rozkładu. Tęsknota za śmiercią i często przywoływany obraz nocy, przypomina klimat liryki Novalisa, szczególnie Hymnów do Nocy, jednak Novalis objawia nie tyle zagładę, śmierć w sensie fizycznym, co śmierć jako bramę ku ukrytej rzeczywistości, czystej i mistycznej, która jest pełnią życia i miłości. Novalis nie wyrażał ducha dekadencji; jego zdążanie ku Nocy jest czymś radosnym jak zaślubiny. Natomiast Helian to człowiek szalony od cierpienia, przeżarty trądem śmierci, pozbawiony sił witalnych. Sceneria w Helianie, na wskroś artystycznie zaaranżowana w każdym szczególe, stawia ten utwór wśród dzieł sztuki, charakteryzujących całą epokę. Widoczny jest w tym wierszu wątek dionizyjski: "Wstrząsająca jest zagłada płodzenia". Słowo "Geschlecht" może oznaczać zarówno "płeć", "rodzaj ludzki", jak "płodzenie". Chodzi o moc rodzącą natury, nazywaną przez Przybyszewskiego "chucią", przyczynę form życia. To także moc płci w człowieku. Bez erotyzmu życie staje się rozkładem, podobnym do gnijących wód z trędowatymi wokół. Erotyzm to wola życia. Wśród rekwizytów wyrafinowanej scenerii Heliana jest także "spróchniały krzyż", który jako symbol ma ścisły związek z opozycją Dionizos - Ukrzyżowany i z niej się wywodzi. Ten znak zbawienia (jednakże tylko chrześcijański!, używanie symbolu krzyża jako wyrazu cierpienia i zarazem zbawienia w innych kontekstach jest fałszowaniem jego sensu lub satanistycznym bluźnierstwem w przypadku Dionizosa czy odwróconego krzyża) sakralizujący świat, pokazany został w stanie rozkładu, dramatyzuje sytuację liryczną przez fakt, że ten symbol bezsilnie się rozpada, chyli ku ziemi. W świecie tryumfującej zagłady Helian jest kimś całkowicie osamotnionym. Podobnie hymniczne, jak Hymny do Nocy Novalisa, są nastrój i podniosłość w Helianie, piękny, wyszukany rytm słów i fraz, na podobieństwo misterium tonów. Na końcu drogi Heliana pojawia się "cichy Bóg", pochyla się nad umierającym, tak samo bezsilny jak on. Ten Bóg odpowiada pojęciu Boga gnostyków: Dobry Bóg stwarza dusze i jest pozaświatowym dobrem, zaś historią ziemską i materią rządzi Zły Bóg, szatan. Tak więc motyw manichejski (manicheizm należy do skrajnych koncepcji gnostyckich) także jest obecny w wierszach Trakla, a pojawia się najczęściej w tekstach ekspresjonistycznych, demonizujących zło. Ekspresjonizm, jeden z głównych prądów modernizmu, zwłaszcza w Niemczech, pojawił się krótko przed I wojną światową, lecz dopiero wojna spotęgowała jego artystyczny wyraz, jak w wierszach Trakla z lat 1914-1915 (opublikowanych w tym okresie w czasopiśmie Brenner). Podobnie jak u Rilkego, myśl autora Heliana koncentrowała się już od dawna wokół śmierci i zagłady w sensie apokalipsy. Ten dekadencki motyw śmierci przekształcił się pod wpływem wojennych przeżyć w krzyk i przerażenie. Melodia wersów jest ponura, niska, gdyż "poeta stosuje ciemne samogłoski nosowe obok spółgłosek labialnych" (M.Szyrocki: Dzieje literatury niemieckiej, t.2, s.129). Obraz kobiety z głodnymi dziećmi, czekającej przed rzeźnią na "zgniłe mięso i wnętrzności" (wiersz Serce), podobnie jak chorągiew "dymiąca od krwi" (tamże), to typowe przejaskrawienia ekspresjonizmu. Jaskrawe kolory i sceneria w wierszu Na Wschodzie to także ekspresjonizm. Zwracamy uwagę na emocjonalny klimat tego wiersza: dzikie organy zimowej zamieci, purpurowa fala bitwy, gwiazda ogołocona z liści, krwawe schody, przerażone kobiety, dzikie wilki włamujące się do miasta: czy to nie sugestywne obrazy zła, śmierci, apokalipsy? Wojna stała się dla Trakla metaforą powszechnego zła i cierpienia na ziemi, z której można uwolnić się jedynie przez śmierć (nawiasem mówiąc, to typowa myśl manichejska). Po pierwszej bitwie poeta doznał szoku, już wtedy próbował popełnić samobójstwo. Zamiar ten zrealizował trochę później, w Krakowie, w garnizonowym szpitalu, aplikując sobie zbyt dużą dawkę kokainy. "Ergriffen, staunend, ahnend und ratlos (przejmujące, zadziwiające, pełne przeczucia i bezradne") - tak określił Rainer Rilke wiersze Trakla w 1915 roku w swoich wspomnieniach "Erinnerung an Georg Trakl" (Wspomnienie o Georgu Traklu).

 

Wiesław Trzeciakowski

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Joanna Witt-Jonscher – obrazy

Joanna Witt-Jonscher ur. w 1900 r., zm. w 1982 r. w Warszawie. Maturę zdała w Liceum Żeńskim im. Haliny Geper w Warszawie. Przed wojną studiowała w klasie fortepianu prof. Z. Drzewieckiego w warszawskim Konserwatorium Muzycznym. W czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu zajmowała się wraz z mężem dr. med. J. Jonscherem działalnością charytatywną. Urządzała prywatne koncerty na cele społeczne. Od 1945 r. uczestniczyła aktywnie w życiu społeczno-kulturalnym Bydgoszczy. Pisała krytyki teatralne i recenzje. Organizowała przedstawienia teatralne we własnym mieszkaniu. Przedstawiała programy poetyckie na antenie rozgłośni warszawskiej i bydgoskiej oraz w placówkach kulturalnych Bydgoszczy i Szczecina. Była współorganizatorem Towarzystwa Przyjaciół Sztuki i Teatru Promocji w Bydgoszczy. Pod koniec lat 50. zajęła się malarstwem. Zachęcona opiniami M. Porębskiego, R. Stanisławskiego, A. Szapocznikow i Z. Kałużyńskiego przygotowała swoją pierwszą indywidualną wystawę malarstwa. W 1960 r. została przyjęta do ZPAP. Przygotowała kilkanaście wystaw indywidualnych. Brała udział w wielu plenerach i ekspozycjach poplenerowych. Uczestniczyła w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych w kraju i za granicą. W 1980 r. odznaczona została Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Pochowana na cmentarzu ewangelickim przy ulicy Zaświat w Bydgoszczy.

 

 

*     *     *

( ... ) Malarstwo Joanny Witt-Jonscher można by - formalnie rzecz biorąc - uznać za naiwne. Nie ma tu akademickiego modelunku, konsekwentnego światłocienia, gamy barwnej opartej na analizie doświadczeń estetycznych któregoś z kierunków XX wieku. Jest natomiast pewna opisowość w traktowaniu postaci i pejzażu: artystka "mówi" o kobietach z wielkimi oczami w ogromnych kapeluszach; o kuszących pończochach dziewczyny z wyzywającymi czerwonymi ustami; o katedrze, rysującej się na tle nieba jak zamek z baśni.

"Uważam - napisała Joanna Witt-Jonscher w krótkim wyznaniu artystycznym - że nie ma literackości w sztuce. To bzdura wymyślona przez krytyków." A jednocześnie sama wciąż wyobraża w swym malarstwie postaci literackie: dziewczynkę z zapałkami Andersena, ciocię Jolę z wiersza Marii Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej, Nanę Zoli, Heddę Gabler Ibsena. Żyje więc w kręgu literatury, żyje poezją, teatrem, obcuje z postaciami stworzonymi przez powieściopisarzy i dramaturgów.

I w pewnym momencie - postaci te tak konkretyzują się w jej wyobraźni, że artystka może stworzyć ich wizerunki. Czy też raczej potrzeba stworzenia wizerunku przekształca się w malowanie. Wtedy rodzą się na nowo: ciocia Jola, Hedda Gaber, Nana. Postaci statyczne, ukazane frontalnie, w centrum obrazu. Jednocześnie mocno zarysowane, a przy tym zawsze jakby owiane mgłą, wyłaniające się z mgły.

Jest coś zjawiskowego w tym malarstwie, w tym właśnie wyłamaniu się obrazu, stawianiu się, dopełnianiu. Dobór pięknych barw, subtelnych linii nie ma w sobie nic ze stylizacji, przeciwnie, zawsze zachowuje świeżość, szczerość elementów. Pozornie - obrazy te są bardzo proste, zawierają niewiele elementów. Dopiero dłuższe obcowanie z nimi pozwala uświadomić patrzącemu, że ten świat malarskiej wyobraźni pozostaje żywy, wciąż zagadkowy.

                                                                                      Andrzej Osęka

(.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%