Zamknij

Otwarcie wystawy obrazów Wojciecha Nadratowskiego pt. „Koszule”

10:50, 17.07.2021 | .
Skomentuj Wojciech Nadratowski, Koszule
REKLAMA

Galeria Autorska Jana Kaji i Jacka Solińskiego zaprasza w czwartek, 22 lipca, o godz. 18.00 na otwarcie wystawy obrazów Wojciecha Nadratowskiego pt. „Koszule”. Podczas wernisażu odbędzie się też spotkanie poetyckie z Markiem Kazimierzem Siwcem pt. „ Okno pogody” połączone z promocją tomu wierszy. Czytanie tekstów – autor oraz Roma Warmus i Jan Kaja.

Wojciech Nadratowski ur. 1957 w Wąbrzeźnie. Malarz i rysownik, zajmuje się także grafiką wydawniczą, ma na swoim koncie pokaźną liczbę opracowań graficznych przygotowanych do literatury pięknej i  poezji (Wydawnictwa Pomorze). W latach 80. XX w. współpracował z Ilustrowanym Kurierem Polskim. Od 1979 r. związany jest z Galerią Autorską Jana Kaji i Jacka Solińskiego w Bydgoszczy. W latach 1980-1984 zajmował się działaniami konceptualnymi pod auspicjami (założonego przez siebie) Biura Strat Bezpowrotnych. Jest autorem kilkunastu indywidualnych wystaw malarstwa. Uprawia głównie pejzaż oscylujący między poetyckim realizmem, abstrakcją a surrealizmem. O swojej twórczości mówi: „Jest to próba subiektywnej rekonstrukcji i przemiany zewnętrznych wartości w kompozycję ułożoną według własnej logiki i wrażliwości”. [Fot. Krzysztof Szymoniak]

 

*     *     *

(…) Owszem, „Koszule” są popisem technicznej sprawności Wojciecha Nadratowskiego, ale zarazem pokazują, że malarstwo może być i zabawą znakami, i myśleniem. Proces myślowy odbywa się tu rzecz jasna bez słów, wyłącznie za pomocą gestu malarskiego. W pewnym sensie prace z tego cyklu przypominają plakaty, co może tłumaczyć ich atrakcyjność wydawniczą. Oglądając kolejne obrazy, kolejne warianty tej samej koszuli, zadajemy sobie pytanie czy istnieją granice artystycznej ekspresji i od razu sobie odpowiadamy – nie, oczywiście że nie. Wojciech Nadratowski na długim sznurze rozwiesza przed nami swoje koszulopodobne byty, jakby mówił: proszę, cieszcie się nimi, przymierzajcie do własnych gustów, upodobań, doświadczenia, wrażliwości, erudycji. I przecież jesteśmy pewni, że artysta nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, że cykl będzie rósł, obrastał w kolejne warstwy znaczeń, a my za każdym razem będziemy zdumieni nieposkromioną siłą ludzkiej wyobraźni. Bo jest ten cykl sam w sobie pochwałą twórczości, która z przedmiotu codziennego użytku potrafi zbudować wehikuł unoszący nas w sferę, gdzie słowa już nie wystarczają i pozostaje nam upajać się pięknem form i barw. A to niemało.

Jarosław Jakubowski

 

*     *     *

(…) W malarstwie Wojciecha Nadratowskiego kolejność rzeczy ważnych i tych z pozoru błahych często bywa zmieniana. Osobliwy porządek przenikających się struktur materii, przedmiotów i przestrzeni tworzy środowisko na pozór bliskie, dobrze „znane”. „Jednocześnie obrazy te prowokują do postawienia sobie pytania: dlaczego tu jest tak, skoro przyzwyczailiśmy się, że w rzeczywistości może być zupełnie inaczej? Wizyjne „rebusy” zestawione z elementów rozpoznawalnych nie są tutaj tworzone po to, by znaleźć rozwiązanie, ale po to, by badać, kojarzyć i odkrywać wszelkie współzależności. Ta plastyczna gra ma służyć percepcyjnemu przenikaniu poza nawyki i przyzwyczajenia, by w konsekwencji uczyć twórczego postrzegania. Zestawienia różnych form oddziaływających na siebie zdają się zmieniać swój pierwotny, przyswojony przez nas sens – w filozofii określa się to jako immanentną logikę rzeczy. Czemu ma to w konsekwencji służyć? Niezobowiązującej do niczego zabawie skojarzeń? A może te wizualne zabiegi stają się ćwiczeniami z wyobraźni? Bo czyż odległe tło codziennych zdarzeń, na które nieustannie patrzymy – faktycznie go nie widząc – nie może okazać się splotem nowych, ważnych inspiracji?”

 (…) Sformułowanie, że coś może okazać się tym lub tym, charakteryzuje całą rozpiętość i wieloznaczność odniesień, jakie ukrywają się w malarstwie Nadratowskiego. Kolejność postrzegania rzeczy „ważnych” i „mniej ważnych” wynika z wielu uwarunkowań. Ten naturalny stan rzeczy jest bardzo istotny, bo wszystko musi – prędzej czy później – znaleźć swoje miejsce w polu widzenia. Tak musi być, by nie został zakłócony nasz wrodzony rytm postrzegania świata. Nadratowskiemu z pewnością zależy, by patrząc nie przestać widzieć, by czuć współobecność z otoczeniem, by umieć przystanąć – zatrzymać się. Zatrzymać się, to znaczy zobaczyć od nowa, wnikliwiej, głębiej, inaczej, poza ustaleniami.

                                                                                                                                                Jacek Soliński

(.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%