Czerwone Gitary, big-beat w filharmonii...

16:42, 11.02.2018 | /-/
REKLAMA
Skomentuj
Czerwone Gitary w czasie niezapomnianej wizyty w Bydgoszczy - 16 sierpnia 1999 rok. Od lewej: Juras Kosela, Heniek Zomerski, Jurek Skrzypczyk, Arek Malinowski, Mietek Wądołowski (nieobecny na zdjęciu Wojtek Hoffmann). Fot. Piotr Walczak - z archiwum Zb. Michalskiego

Czerwone Gitary symbol big-beatu, polscy Beatlesi, śpiewali kiedyś "Pięciu nas jest". Grali w piątkę, szóstkę, a jakże w czwórkę, ale i skromnie w trójkę. 10 lutego 2018 roku zagrali w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy, a gitarzysta Marek Jabłoński jest dziewiętnastym z kolei muzykiem w składzie legendarnego zespołu. Niewiele podobno brakowało, a byłby dwudziestym pierwszym, gdyby kiedyś Wojciech Korda i Czesław Niemen też zasilili trójmiejską grupę ponad 50 lat wcześniej!
 
                                                 
                                                                                        Bydgoskie ślady
 
W Bydgoszczy zagrało na pewno osiemnastu z nich, nie jestem pewien jedynie, czy na którejś z bydgoskich estrad, w 1970 roku zagrał Dominik Kuta, ten który zaistniał w miejsce Krzysztofa Klenczona.

19 marca 1967 roku zagrali w "Astorii" w piątkę, ale już za kilkadziesiąt godzin nie było w zespole Jurasa Koseli. Właśnie on, Heniek Zomerski i dowołany przez Franciszka Walickiego do Bydgoszczy, Krzysztof Klenczon, rezydowali w bydgoskim hotelu "Orbis", pod skrzydłami potężnej wówczas, Estrady Bydgoskiej. Był rok 1962, a wspomnienie dotyczy grupy Niebiesko-Czarni.
 
Jest rok 1968, Czerwone Gitary w klasycznym beatlesowskim składzie (3 gitary + perkusja) wystąpili ponownie w "Astorii", tym razem w ramach "Zgaduj-zgaduli". Klenczon, Krajewski, Dornowski, Skrzypczyk nie tylko wystąpili samodzielnie, ale również z grupą Blackout, która już za chwilę ogłosiła zmianę nazwy na Breakout.

W lipcu 1969 roku w amfiteatrze "Zawiszy", Czerwone Gitary (ostatni raz w Bydgoszczy z Klenczonem) zagrały między innymi "10 w skali Beauforta", który miał być, na nienagranym ostatecznie 4 albumie grupy. Wraz z Gitarami wystąpił również brytyjski The Sound of London z zapamiętanym "Hush" ...

Na ulicy Dwernickiego w Kinoteatrze, wiosną 1975 roku, rozbrzmiewało "From Me To You", w wykonaniu Andrzeja i Elizy, ale przede wszystkim był to czas superprzeboju "Ciągle pada". Na estradzie wówczas czwórka, a tym świeżym był wówczas basista Ryszard Kaczmarek.

Jakiś czas później, na jego miejsce przyszedł Jan "Warto rozmawiać" Pospieszalski i trwał w zespole do późnej jesieni 1980 roku.

Pamiętacie Państwo huczny come back zespołu na jego 25-lecie? W Bydgoszczy zagrali 30 czerwca 1991 roku na "Zawiszy", a charakterystyczna konstrukcja amfiteatru widnieje na zdjęciach w wielu książkach i innych publikacjach. Występ Czerwonych Gitar poprzedzili Hanna Banaszak, Andrzej Rosiewicz i kabaret "Elita". Byli wówczas w trójkę: Krajewski - Dornowski - Skrzypczyk, ale nieodżałowany Jurek Kosela miał swoje kąciki w trakcie tego koncertu.

Nadchodzi rok 1996, 12 czerwca, ponownie "Zawisza" i ostatni koncert z udziałem Seweryna Krajewskiego.
Pisałem z niego relację dla IKP-a. Wydawało się wówczas, że to już koniec, że to być może ostatni koncert w Bydgoszczy.
 
                                                                            Bydgostian ciąg dalszy
 
27 marca 1998 roku, odrodzone Czerwone Gitary, jak za dobrych czasów, wystąpiły w "Astorii". Obok Jurka Skrzypczyka i Benka Dornowskiego, metalowiec z Turbo, Wojtek Hoffmann, oraz wokalna wypadkowa głosu Krajewskiego i Klenczona, czyli Mietek Wądołowski. Wyglądali i brzmieli super, niczym Traveling Willburys - fajny ślad tego na płycie live "Dla naszych fanów" i genialnym krążku "Jeszcze gra muzyka".

16 sierpnia 1999 roku i ileż wzruszeń. W zespole ponownie pionierzy Jurek Kosela i Heniek Zomerski.
Czerwone Gitary w Bydgoszczy nie tylko wystąpiły na "Zawiszy", ale również z akustycznym koncertem w bydgoskim Radio PiK. Cała audycja dostępna w archiwum "PiK-a" - polecam. Zdjęcie, zdobiące czołówkę tego tekstu jest pierwszy raz publikowane i pochodzi z mojego archiwum, a jego autorem jest Piotr Walczak. Niewątpliwa ozdoba tych historycznych notek.

Minęło 19 lat, a ja ciągle jestem pod wrażeniem tamtego dnia, spaceru po Bydgoszczy i tych rozmów, również z Jurasem Koselą.
Wiele koncertów Jurek Skrzypczyk i przyjaciele zagrali jeszcze w Bydgoszczy przez te kolejne prawie 20 lat. Grali w filharmonii, w kinoteatrze "Adria" na Toruńskiej, w Operze "Nova", w "Łuczniczce". Oprócz wymienionych do tej pory muzyków wystąpili w naszym mieście jeszcze: Arek Malinowski, Darek Olszewski, Arek Wiśniewski, Marek Kisieliński, Artur Chyb, Marcin Niewęgłowski i Artur Żurek.
 
10 lutego 2018 roku Czerwone Gitary wystąpiły w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy w składzie: Jerzy Skrzypczyk - perkusja, lider  - ur. 4 stycznia 1946 roku w Wandalinie na Lubelszczyźnie, Mieczysław Wądołowski - gitara, ur. 30 grudnia 1952 roku w Bartoszycach, Arek Wiśniewski - gitara basowa, ur.19 sierpnia 1976 roku w Otwocku, Darek Olszewski - gitara, ur. 12 września 1975 roku w Mławie, Marek Jabłoński - gitara, ur.13 marca 1991 roku w Łodzi.
 
                                                                                  Wyżej wymieni...
 
...nie tylko grają, ale wszyscy (poza Markiem) śpiewają, tworząc momentami superharmonię głosową.
Co zagrali w sobotę? Jurek z kolegami punktualni, niczym szwajcarskie zegarki, wbiegli na estradę o 19.00! Miłe przywitanie z publicznością i równie miły komunikat, nawiązujący do mojego "śledztwa". Okazuje się bowiem, że w ciągu 53 lat Bydgoszcz była i jest najczęściej odwiedzanym przez nich miejscem w Polsce! Nasze miasto kocha Czerwone Gitary. Sala filharmonii wypełniona niemal do ostatniego miejsca i ten magnetyczny, magiczny nastrój, ta chemia artystów i widowni.
Rozpoczęli od "Historii jednej znajomości", a potem blok kolejnych hitów, w formie bloku, czy jak to medley zwą. "Uwierz mi Lili", "Moda i miłość", "Nie licz dni", "Gdy kiedyś znów zawołam cię", "No bo Ty się boisz myszy" i "Kwiaty we włosach".
 
                                                                                    To właśnie my!
 
Jurek, niezmordowany perkusista i konferansjer, przedstawia ekipę, a zaraz potem coś brzmiącego wręcz rewelacyjnie. Wokal Darka Olszewskiego w pełnej symbiozie z tymi rzęsistymi gitarami stworzył z "Tam gdzie i woda i las" małe acydziełko! Marek Skrzypczyk, główny elektroakustyk potwierdza moje spostrzeżenia i dodaje - brzmienie w każdej sali "dojrzewa" i właśnie pozytywnie eksplodowało w tamtym momencie!
Podobnie doskonale zabrzmiały kolejne kompozycje Krzysztofa Klenczona: "Wróćmy na jeziora", "Biały krzyż" i "Jesień idzie przez park".

                                                                                      Cała sala...
 
...zaśpiewała (aż gardło ściskało ze wzruszenia) "Tak bardzo się starałem", "Anna Maria", "Nie spoczniemy" i "Dozwolone od lat osiemnastu", aby już za chwilę podziwiać piosenki powstałe już w 21. wieku jak "Senny szept" z albumu "Czerwone Gitary O.K." oraz "Coś przepadło" z najnowszej płyty. Z tego samego okresu "Czerwona Gitara" takie prawie "Stairway To Heaven"!
 
                                                                               "Podajmy sobie ręce"...
 
...to w miarę świeży, koncertowy hit zespołu, w rytmie integracyjnego walca! Po nim żelazne fragmenty setlisty, a więc "Powiedz stary, gdzieś Ty był", "10 w skali Beauforta" i super rock`n`roll "Nikt na świecie nie wie".
Kiedy sala wrzała od emocji, spróbowano pożegnać się, bez większej oczywiście w to wiary!!! W takiej sytuacji "Dobranocka" nie przeszła i na bis  obowiązkowa "Matura" (53 podejście!!!). Publiczność nie odpuszcza, a więc "Najpiękniejsze  są polskie dziewczyny" i kiedy jeszcze mało, wyrażone stadionowym "jeszcze jeden", nastąpiła więc powtórna, bardzo rozkołysana wersja "Podajmy sobie ręce" - Jurek Skrzypczyk wyraźnie wzruszony dziękuję i prosi: Pozdrówcie całą Bydgoszcz!
 
                                                                                Po koncercie w foyer...
 
 ...jak zwykle w objęciach fanek i fanów, uśmiechnięci i gotowi do składania autografów. Kilkadziesiąt osób w kolejce po płyty, podpisy na krążkach, książkach, plakatach, kalendarzach. Jakże wyśmienita okazja, aby wymienić choćby kilka słów, porobić pamiątkowe fotki.
Pytam Jurka Skrzypczyka, z czym kojarzy mu się Bydgoszcz - odpowiada bez wahania: - Z Żukami!!!
Czerwone Gitary dobro narodowe, grupa rekonstrukcyjna czy codzienność? Wyraźnie rozbawiony grupą rekonstrukcyjną odpowiada: - Zdecydowanie codzienność, ale rozumie tych, dla których jest to nadzwyczajna radość życia!
Czy udało się pogodzić pop z rockiem przez te wszystkie lata? - Zdecydowanie tak, najważniejsze, że jak sądzę nie jesteśmy przedstawicielami muzyki "złotego palca", odhumanizowanej i oderwanej od oczekiwań słuchaczy. Pytam, cóż to ten złoty palec. Jurek wyjaśnia, że myśli o tych, którzy zdają się na palec operatora, realizatora, oferując publiczności oszukaną muzykę z playbacku!
 
Najmłodsza czerwono-gitarowa latorośl Marek Jabłoński nie śpiewa, ale oddał swoją gitarę na usługi grupy. Wcześniej nagrał trzy solowe albumy, z muzyką instrumentalną, taką można rzec ilustracyjną.
Jak się znalazł w zespole? - dzięki innemu (już byłemu) muzykowi Gitar Arturowi Żurkowi. Razem grali w łódzkiej kapeli Normalsi, a potem za namową Artura dał się przesłuchać Jurkowi i kolegom. Obaj, jako młodzi i zdolni, dołączyli do Gitar pod koniec 2016 roku. Artur już poszybował dalej, ale Marek trwa nadal w grupie.
Pytam, czy Czerwone Gitary to dla niego stacja przesiadkowa, czy też cel podróży. .Odpowiada: - Na pewno nie stacja przesiadkowa, a kolejny etap.
Co chciałby zostawić po sobie w Czerwonych Gitarach? - Moje jakieś kompozycje, a może po prostu miłe wrażenie pogodnego człowieka...
Czy wie, że jest dziewiętnastym muzykiem najlepszej polskiej kapeli 20 wieku? - Naprawdę? - zachwycony jest możliwością uczenia się od poprzedników i bycia częścią czerwono-gitarowego zjawiska.


                                                                                    Post scriptum
 
Często bywam na koncertach Czerwonych Gitar w całej Polsce. Dość dawno nie miałem tej okazji w rodzinnym mieście i jestem jakby na świeżo zauroczony! Entuzjazm, chóralne czyste śpiewy i ten tłok w foyer po koncercie - niesamowicie to wszystko poruszające!

Na koniec prośba do wszystkich fanów Czerwonych Gitar, Trzech Koron, którzy w latach 60. i później byli na koncertach w naszym mieście! Drodzy Państwo, podzielcie się swoimi wspomnieniami i zdjęciami. Spróbujmy stworzyć naszą zbiorową pamięć o tym pięknym zjawisku muzycznym, kulturowym, społecznym, widzianym z naszej bydgoskiej perspektywy, ale mającym uniwersalną ogólnopolską wartość.
Na następnym koncercie Czerwonych Gitar w naszym mieście autorzy wspomnień doczekają się specjalnego podziękowania! Wspomnienia prosimy kierować pocztą e-mailową na adres: redakcja@bydgoszcz24.pl lub listownie na adres: Redakcja Bydgoszcz24.pl, ul Dworcowa 39/7,  85-009 Bydgoszcz z dopiskiem "Czerwone Gitary".
Na koniec moje skromne marzenie. Może już niedługo Czerwone Gitary zagrają w odbudowanym (mam nadzieję), odrodzonym Teatrze Kameralnym na ulicy Grodzkiej?!
 
 Zbigniew Michalski

Cztery pory roku 2018 wraz z podpisami Jurka, Marka, Arka, Darka, Mietka i gościnnie Marcina!

(/-/)
REKLAMA

Komentarze (1)

Beonard LorowskiBeonard Lorowski

1 0

Dzięki za tą chronologię. Ja byłem tylko na jednym koncercie Czerwonych Gitar; w upalny lipcowy dzień roku 1969 w amfiteatrze Zawiszy. Ostatni koncert w amfiteatrze na jakim byłem, to koncert zespołu Les Humphries Singers w roku 1973 albo 74. 10:02, 12.02.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© bydgoszcz24.pl | Prawa zastrzeżone | 2018